Jedna decyzja sędziów potrafi zmienić nastroje w kilka minut. W Innsbrucku polska kadra zaczęła weekend Turnieju Czterech Skoczni od wiadomości, która brzmiała jak mały sukces: wszyscy nasi skoczkowie przeszli kwalifikacje do trzeciego konkursu. Chwilę później euforia zgasła — jeden z Polaków usłyszał po zawodach werdykt, który wyklucza go ze startu.
Turniej Czterech Skoczni: przenosiny z Niemiec do Austrii
Po dwóch niemieckich konkursach — w Oberstdorfie oraz w Garmisch-Partenkirchen (ostatni z nich rozegrano w czwartek, 1 stycznia) — karawana TCS przeniosła się do Austrii. Trzeci przystanek tradycyjnie odbywa się na Bergisel w Innsbrucku, gdzie pogoda i wiatr potrafią mocno namieszać w planach. W sobotę zaplanowano dwa treningi oraz kwalifikacje do niedzielnego konkursu, a warunki przez większość dnia były kapryśne i dalekie od komfortowych.
Mimo trudnego tła wszyscy reprezentanci Polski zdołali wywalczyć miejsce w konkursie. To ważne, bo kwalifikacje w Turnieju Czterech Skoczni nie są tylko etapem wprowadzającym — ustawiają później pary systemu KO. W nim 50 zawodników tworzy 25 duetów, a przegrywający musi liczyć na szczęście jako „lucky loser”. Każdy błąd może więc kosztować nie tylko punkty, ale też realną szansę na drugi skok.
Paweł Wąsek: wynik był, ale do pojedynku nie dojdzie
Najniżej z biało-czerwonych uplasował się Paweł Wąsek, który zakończył kwalifikacje na 36. miejscu. W teorii nie oznaczało to katastrofy: w pierwszej serii miał trafić na Ilję Miziernego z Kazachstanu. Rywal był w kwalifikacjach wysoko, bo w okolicach czołowej piętnastki, ale w takim duecie wciąż da się odwrócić role — jeden dobry skok potrafi zniwelować różnicę. Tyle że sportowy scenariusz przestał mieć znaczenie, gdy pojawiła się informacja o dyskwalifikacji Polaka już po zakończeniu sobotnich zmagań.
Kluczowy jest powód decyzji. Tym razem nie chodziło o nieprawidłowości związane z kombinezonem, pomiarem czy długością nart, które w skokach często wywołują gorące dyskusje. Kontrola wykazała naruszenie przepisów dotyczących przygotowania nart — w użytym smarze wykryto fluor, czyli składnik objęty zakazem w skokach narciarskich. W praktyce oznacza to automatyczne wykluczenie ze startu, niezależnie od tego, jak wyglądał sam skok.
Zakaz fluoru w skokach narciarskich: dlaczego to tak istotne
Fluorowe dodatki przez lata były kojarzone z przewagą w poślizgu, ale przepisy zostały zaostrzone, by wyrównać warunki rywalizacji i ograniczyć stosowanie problematycznych substancji. Komentatorzy sportowi zwracali uwagę, że sytuacja Wąska jest nietypowa: rzadko słyszy się o dyskwalifikacji skoczka właśnie z tego powodu, a w relacjach podkreślano, że może to być jeden z pierwszych tak głośnych przypadków w tej dyscyplinie.
W efekcie, choć kwalifikacje dały Polsce komplet awansów „na papierze”, w niedzielnym konkursie w Innsbrucku (4 stycznia) zabraknie jednego nazwiska. Dla drużyny to nie tylko ubytek potencjalnych punktów, ale też dodatkowy stres i konieczność szybkiego uporządkowania spraw sprzętowych, bo na Turnieju Czterech Skoczni margines błędu jest minimalny. A Bergisel już nieraz pokazywał, że potrafi nagradzać spokój i precyzję — oraz bezlitośnie karać choćby drobne potknięcia.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY