Zimowe okno to moment, w którym kluby najczęściej „porządkują” role w kadrze — i właśnie tak należy czytać transfer Marcela Predenkiewicza. Arka Gdynia potwierdziła jego odejście, a piłkarz wybrał rozwiązanie dające mu jasną perspektywę regularnej gry: przeprowadzkę do Zagłębia Sosnowiec na zasadzie transferu definitywnego.
Marcel Predenkiewicz odchodzi z Arki Gdynia
Rozstanie było w praktyce kwestią czasu. Predenkiewicz pełnił w zespole rolę drugoplanową, a w takiej sytuacji zimą często dochodzi do decyzji, które mają pomóc obu stronom: klub zwalnia miejsce w kadrze, a zawodnik szuka środowiska, w którym będzie mógł częściej pojawiać się na boisku. Odejście zostało sfinalizowane w trakcie okna transferowego i zamknęło temat, o którym mówiło się już od kilku tygodni.
W pierwszej części sezonu Predenkiewicz uzbierał niewiele ponad 300 minut ligowej gry. Taki czas trudno uznać za stabilną pozycję w drużynie, szczególnie gdy mowa o piłkarzu występującym na skrzydle lub wahadle, gdzie zwykle oczekuje się konkretów: dośrodkowań, kreowania sytuacji, bramek albo asyst. Jesienią nie przełożył otrzymanych szans na liczby, co dodatkowo ułatwiło klubowi podjęcie decyzji o rozstaniu.
Wolna ręka w poszukiwaniu klubu i transfer definitywny
Po zakończeniu rundy jesiennej zawodnik dostał możliwość znalezienia nowego pracodawcy. Ostatecznie wybór padł na Zagłębie Sosnowiec, a strony podpisały umowę obowiązującą do końca czerwca 2028 roku. Długi kontrakt to czytelny sygnał, że nie chodzi o krótkotrwały epizod, tylko o plan odbudowy formy i miejsca w hierarchii zespołu w dłuższym horyzoncie.
W nowym klubie Predenkiewicz nie startuje od zera, bo w szatni spotyka Kacper Skóra, z którym wcześniej funkcjonował w Arce Gdynia. Takie „bezpieczne” połączenie często pomaga w pierwszych tygodniach — łatwiej wejść w grupę, szybciej złapać komunikację na boisku i odnaleźć się w nowym rytmie dnia. Z wypowiedzi zawodnika dla klubowych kanałów wynikało też, że ceni tę okoliczność i liczy, iż znajomość realiów pracy sztabu szkoleniowego pozwoli mu szybciej zaadaptować się do wymagań.
Transfery Zagłębia Sosnowiec zimą i cel na wiosnę
Dla Zagłębia Sosnowiec to już trzeci ruch w trakcie zimowego okna. Wcześniej do zespołu dołączyli Filip Laskowski oraz Jędrzej Zając, co pokazuje, że klub próbuje wzmocnić rywalizację i poszerzyć opcje w kilku strefach boiska. Predenkiewicz, jako gracz mogący występować zarówno na skrzydle, jak i w roli wahadłowego, zwiększa elastyczność ustawienia i daje trenerowi dodatkowe rozwiązania przy zmianach w trakcie meczu.
Zespół prowadzony przez Wojciecha Łobodzińskiego zajmuje obecnie 13. miejsce w II lidze. To pozycja, która nie daje pełnego komfortu, dlatego zimowe wzmocnienia można odczytywać jako próbę ustabilizowania wyników i uniknięcia nerwowej końcówki sezonu. Dla Predenkiewicza to z kolei szansa na regularność, której brakowało mu jesienią — i na odbudowanie wpływu na grę w roli, która wymaga dynamiki, pracy w pressingu oraz jakości w fazie ataku.