Zmiana ligi miała być dla niego nowym otwarciem i szansą na odzyskanie rozpędu, ale pierwszy występ w Turcji zamienił się w mały koszmar. Kristjan Asllani zadebiutował w barwach Beşiktaşu i potrzebował zaledwie kilku minut, by… wylecieć z boiska z czerwoną kartką.
Asllani opuszcza Serie A i trafia do Beşiktaşu na wypożyczenie
23-letni reprezentant Albanii zmienił otoczenie, przenosząc się z Włoch do Stambułu. Formalnie nadal jest zawodnikiem Interu Mediolan, bo Beşiktaş pozyskał go na zasadzie wypożyczenia z opcją transferu definitywnego. W tle pojawił się jeszcze jeden ważny szczegół: wcześniejsze wypożyczenie do Torino zostało skrócone, co otworzyło drogę do tureckiego kierunku.
Asllani w trwającym sezonie zaliczył 15 występów w Serie A, ale nie był to okres, który przyniósłby mu wyraźny przełom. Oczekiwania wobec niego były większe, zwłaszcza że wypożyczenie miało pomóc mu wyjść na pierwszy plan i złapać regularną rolę. Zamiast tego pojawiło się raczej poczucie niewykorzystanej szansy i potrzeba „resetu”.
Droga do Interu: Empoli, wykup i pokaźne doświadczenie
Swoją profesjonalną karierę Asllani zaczynał w Empoli FC, a do Interu trafił po wypożyczeniu. Latem 2023 roku mediolańczycy wykupili go za kwotę zbliżoną do 16 milionów euro. Łącznie defensywny pomocnik uzbierał już 103 mecze w Serie A, co jak na 23-latka jest wynikiem imponującym i pokazuje, że od dawna funkcjonuje w seniorskich realiach. Przez moment wydawało się, że jego kariera może pójść jeszcze wyżej, ale dziś wciąż kluczowe jest dla niego ustabilizowanie formy i roli na boisku.
W CV Asllaniego zostają też duże, klubowe „metki jakości”. Z Interem dwukrotnie dotarł do finału Ligi Mistrzów UEFA. W decydującym meczu z Manchester City w 2023 roku (0:1) nie zagrał, ale rok później przeciwko Paris Saint-Germain pojawił się na boisku na 20 minut w przegranym spotkaniu (0:5). Niezależnie od okoliczności, sam fakt bycia częścią takich kampanii daje mu doświadczenie, którego nie da się „zabrać”.
Debiut w Beşiktaşie: wejście w 76. minucie i czerwona kartka po sześciu minutach
Pierwszy występ w tureckich barwach odbył się w meczu z Konyaspor. Asllani wszedł z ławki w 76. minucie, ale jego obecność na boisku trwała bardzo krótko. Po brutalnym wejściu obejrzał czerwoną kartkę i musi liczyć się z przymusową pauzą.
Na jego szczęście gospodarze zdołali dowieźć prowadzenie i wygrali 2:1, więc jego wpadka nie zakończyła się stratą punktów. Dla zawodnika to jednak najgorszy możliwy start: zamiast spokojnego wejścia w nową ligę, od razu pojawia się zawieszenie i dodatkowa presja.
Wątek reprezentacyjny: przygotowania do barażu z Polską
Asllani ma w Stambule przygotowywać się także do ważnego meczu kadrowego. Albania czeka rywalizacja z Polską w play-offach o awans na mundial. Zwycięzca tej pary ma następnie zagrać z Ukrainą lub Szwecją o miejsce na mistrzostwach świata.
Dla Asllaniego pierwsze tygodnie w Beşiktaşie miały więc znaczenie podwójne: klubowe i reprezentacyjne. Po czerwonej kartce jego plan na szybkie „złapanie rytmu” komplikuje się, a teraz kluczowe będzie to, jak zareaguje po zawieszeniu i czy zdoła wejść w nową rzeczywistość bez kolejnych nerwowych epizodów.