1. LIGA POLSKA

Oficjalnie: poznaliśmy ostatniego beniaminka I Ligi!

W Bielsku-Białej długo czekano na taki wieczór. Podbeskidzie wykorzystało szansę w finale baraży i po roku przerwy ponownie zameldowało się na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie z Sandecją Nowy Sącz miało momenty napięcia, ale gospodarze pokazali skuteczność i nie wypuścili awansu z rąk.

Szybki cios ustawił finał baraży

Finałowe spotkanie zapowiadało się niezwykle interesująco, bo po przeciwnych stronach stanęły drużyny, które wiosną należały do najlepszych zespołów ligi. Podbeskidzie zakończyło sezon zasadniczy na czwartym miejscu, natomiast Sandecja uplasowała się tuż za czołową piątką. Oba kluby imponowały regularnością i udowodniły w półfinałach, że są gotowe do walki o awans.

Mecz w Bielsku-Białej znakomicie rozpoczął się dla gospodarzy. Już w 5. minucie stadion eksplodował z radości po trafieniu Lucjana Klisiewicza z rzutu karnego. Arbiter wskazał na jedenasty metr po przewinieniu Aleksandra Wołczka na Krzysztofie Kolance. Napastnik Podbeskidzia zachował spokój i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.

Po zdobyciu prowadzenia piłkarze z Bielska-Białej nie zamierzali się cofać. Gospodarze byli aktywniejsi, częściej atakowali i potrafili stworzyć większe zagrożenie pod bramką Mateusza Jelenia. Sandecja potrzebowała czasu, aby wejść na odpowiedni poziom intensywności. Zespół z Nowego Sącza próbował przejąć inicjatywę, jednak długo nie potrafił przełożyć tego na klarowne okazje.

Podbeskidzie kontrolowało wydarzenia na boisku

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wokół meczu nie brakowało emocji. Drużyna Sandecji przyjechała do Bielska-Białej dzień wcześniej, ale noc przed finałem nie należała do spokojnych. Pod hotelem gości pojawiły się głośne fajerwerki odpalane przez miejscowych kibiców. Atmosfera barażowego starcia była więc wyczuwalna na długo przed rozpoczęciem spotkania.

Trenerzy obu zespołów nie zdecydowali się na większe zmiany w składach względem półfinałów. W Podbeskidziu zabrakło jedynie Marcina Biernata, który nie znalazł się w kadrze z powodu urazu nosa. Zastąpił go Jan Majsterek. Z kolei szkoleniowiec Sandecji postawił dokładnie na tę samą jedenastkę, która wcześniej wyeliminowała Olimpię Grudziądz.

Po przerwie gospodarze nadal wyglądali dojrzale i cierpliwie czekali na swoje momenty. Drugi gol padł w 67. minucie. Tym razem Mateusza Jelenia pokonał Kamil Sochań, znacząco przybliżając Podbeskidzie do awansu. Sandecja próbowała odpowiedzieć, ale brakowało jej konkretów w polu karnym przeciwnika.

Awans przypieczętowany po efektownej końcówce

Kiedy w 81. minucie na listę strzelców wpisał się Dalibor Takac, stało się jasne, że gospodarze nie wypuszczą już zwycięstwa. Rezerwowy wykorzystał swoją okazję i podwyższył prowadzenie na 3:0, rozpoczynając świętowanie na trybunach.

Sandecja zdołała jeszcze odpowiedzieć trafieniem Daniela Pietraszkiewicza, ale gol z końcówki nie miał już większego znaczenia dla losów rywalizacji. Podbeskidzie dowiozło korzystny rezultat i przypieczętowało powrót do I ligi.

Wcześniej bezpośredni awans wywalczyły Unia Skierniewice oraz Warta Poznań. Rozgrywki opuściły natomiast Zagłębie Sosnowiec, KKS 1925 Kalisz i ŁKS II Łódź. Trwa jeszcze walka o miejsca w kolejnej edycji II ligi, gdzie o promocję rywalizują między innymi KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski, Resovia, Górnik Polkowice i Sokół Kleczew.

Podbeskidzie po trudnym sezonie osiągnęło cel i znów będzie występować na wyższym poziomie rozgrywkowym. W Bielsku-Białej liczą teraz na spokojniejszą przyszłość i drużynę, która nie będzie tylko walczyć o utrzymanie, ale spróbuje namieszać także w czołówce ligi.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY