AKTUALNOśCI

Oficjalnie: poznaliśmy zdobywcę Pucharu Króla 2026!

Real Sociedad znów sięgnął po Puchar Króla i zrobił to po finale, w którym nie brakowało zwrotów akcji, nerwów oraz momentów granicznych. Zespół z San Sebastián był o krok od rozstrzygnięcia sprawy w regulaminowym czasie, później musiał przetrwać powrót rywala, a ostatecznie zachował więcej zimnej krwi w decydującym momencie. To triumf wywalczony po meczu, który długo będzie wspominany przez kibiców obu drużyn.

Sobotni finał rozegrany na Estadio La Cartuja w Sewilli od początku trzymał bardzo wysokie tempo. Real Sociedad potrzebował zaledwie kilku chwil, by zadać pierwszy cios i ustawić mecz pod własne warunki. Już w 14. sekundzie piłka wpadła do siatki po trafieniu Andera Barrenetxey, a zespół z San Sebastián błyskawicznie znalazł się w idealnym położeniu.

Tak szybki gol mógł wyraźnie zachwiać rywalem, ale Atlético Madryt odpowiedziało w sposób, który potwierdził, że finał będzie znacznie bardziej złożony. Drużyna Diego Simeone nie straciła spokoju i po kilkunastu minutach doprowadziła do wyrównania. Bramkę zdobył Ademola Lookman, który znów pokazał, że świetnie odnalazł się po zmianie klubu i potrafi brać odpowiedzialność w ważnych spotkaniach.

Real Sociedad lepiej wykorzystał końcówkę pierwszej połowy

Po wyrównaniu mecz wszedł w fazę bardziej wyrównanej walki, ale jeszcze przed przerwą to piłkarze Realu Sociedad ponownie przejęli inicjatywę. Kluczowa okazała się sytuacja po interwencji Juana Musso, po której sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Mikel Oyarzabal i pewnym strzałem dał swojej drużynie drugie prowadzenie.

Dzięki temu zespół z San Sebastián schodził do szatni w lepszych nastrojach. Atlético musiało z kolei szukać kolejnej odpowiedzi, wiedząc, że mimo odrobienia strat znów znajduje się pod presją. Finał od pierwszej połowy układał się więc w rytmie cios za cios, a przewaga żadnej ze stron nie dawała jeszcze gwarancji sukcesu.

Atlético Madryt wróciło do gry w samej końcówce

Po zmianie stron Real Sociedad długo utrzymywał korzystny wynik i wydawało się, że zdoła dowieźć prowadzenie do końcowego gwizdka. Atlético nie przestawało jednak szukać swojej szansy. W końcu dopięło celu w 83. minucie, gdy Julián Álvarez zrobił sobie miejsce do strzału na lewą nogę i mocnym uderzeniem pokonał Unaia Marrero.

To trafienie całkowicie odmieniło końcówkę spotkania. Real Sociedad, który był już bardzo blisko trofeum, musiał błyskawicznie wrócić do pełnej koncentracji. Atlético zyskało nową energię i doprowadziło do dogrywki, czym jeszcze bardziej podniosło temperaturę tego finału.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia

W dodatkowym czasie gry więcej inicjatywy było po stronie zespołu z San Sebastián. Real Sociedad częściej próbował zagrozić bramce rywala i sprawiał wrażenie drużyny bardziej zdecydowanej, by zakończyć sprawę jeszcze przed serią jedenastek.

Nie przełożyło się to jednak na trzecią bramkę. Atlético zdołało przetrwać trudniejsze momenty, a ponieważ żadna ze stron nie potrafiła już przechylić szali zwycięstwa, o losach trofeum musiały zdecydować rzuty karne.

Unai Marrero pomógł przypieczętować triumf

W serii jedenastek więcej spokoju zachowali piłkarze Realu Sociedad. Zespół z San Sebastián w pięciu próbach pomylił się tylko raz, a bardzo ważną rolę odegrał również Unai Marrero. Bramkarz obronił strzały Alexandra Sørlotha i Juliána Álvareza, dając swojej drużynie ogromny atut w najważniejszym momencie finału.

To właśnie dzięki tej skuteczności i opanowaniu Real Sociedad mógł rozpocząć świętowanie. Dla klubu z San Sebastián jest to czwarty triumf w historii rozgrywek o Puchar Króla. Poprzednio zespół sięgnął po to trofeum w sezonie 2019/2020, a teraz ponownie dopisał do swojej historii bardzo ważny rozdział.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY