AKTUALNOśCI

Oficjalnie: poznaliśmy zwycięzcę drugiej edycji Red Bull Skoków w punkt!

Zakopane znów stało się areną nietypowej, ale wyjątkowo emocjonującej rywalizacji na skoczni. Druga edycja Red Bull Skoków w Punkt pokazała, że w tej formule nie wystarczy daleko skakać — trzeba jeszcze wykazać się precyzją, opanowaniem i świetnym wyczuciem. O końcowym triumfie zdecydowały detale, a finał dostarczył kibicom dokładnie tego, czego można było oczekiwać po takim widowisku.

Choć kalendarz wskazywał już kwiecień, warunki w Zakopanem bardziej przypominały środek zimy niż początek wiosny. Śnieżna aura tylko dodała wydarzeniu klimatu, a na Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza nie brakowało kibiców, którzy chcieli zobaczyć skoki narciarskie w nieco innym wydaniu niż zazwyczaj. Tym razem najważniejsza nie była walka o najdłuższe próby, lecz o jak największą dokładność.

W zawodach wystąpiło 20 skoczków podzielonych na pięć zespołów. Każdą drużynę prowadziła jedna z legend tej dyscypliny: Adam Małysz, Martin Schmitt, Andreas Goldberger, Thomas Morgenstern oraz Janne Ahonen. Taki skład kapitanów już sam w sobie nadawał konkursowi prestiżu, ale najciekawsza była sama zasada rywalizacji, bo wymagała ona zupełnie innego podejścia niż klasyczne zawody Pucharu Świata.

Red Bull Skoki w Punkt. Na czym polega ta rywalizacja?

W tej formule liczyło się nie bicie rekordów odległości, ale jak najdokładniejsze wykonanie planu ustalonego przed skokiem. W ciągu ośmiu prób każda drużyna musiała uzyskać łącznie dokładnie tysiąc metrów albo znaleźć się jak najbliżej tej granicy. Przed każdym skokiem kapitan wspólnie z zawodnikiem ustalał, na jaką odległość ma on polecieć oraz z której belki startowej powinien ruszyć.

To sprawiało, że konkurs był nie tylko widowiskowy, ale też taktyczny. Potrzebne były chłodna głowa, odpowiednie kalkulacje i pełne zaufanie między kapitanem a skoczkiem. Właśnie dlatego nawet niewielka pomyłka mogła mieć ogromne znaczenie dla losów całej drużyny. Tu nie liczyło się wyłącznie odbicie i lot, ale również perfekcyjne rozegranie każdego etapu zawodów.

Precyzja decydowała o sytuacji po pierwszej serii

Już pierwsza część rywalizacji pokazała, że trafienie w założony wynik wcale nie jest łatwe. Kilku zawodników potrafiło jednak wykonać swoje zadanie idealnie. W punkt trafili Gregor Deschwanden z drużyny Janne Ahonena oraz Daniel Tschofenig z ekipy Thomasa Morgensterna, co miało duże znaczenie dla układu klasyfikacji po pierwszej serii.

Najlepiej na półmetku wyglądał zespół prowadzony przez Morgensterna. To właśnie ta drużyna była najbliżej końcowego celu i po pierwszej części zawodów miała bardzo dobrą pozycję wyjściową. Emocje pozostawały jednak ogromne, bo różnice były niewielkie, a wiadomo było, że w drugiej serii wszystko może się jeszcze odwrócić.

Wielki finał i zwycięstwo drużyny Martina Schmitta

W drugiej części konkursu kolejne idealne próby dołożyli Dawid Kubacki w zespole Martina Schmitta oraz Karl Geiger w ekipie Ahonena. To sprawiło, że walka o końcowy triumf zrobiła się jeszcze bardziej zacięta. Przed ostatnią grupą zawodników sytuacja była bardzo napięta, bo kilka drużyn miało niemal identyczny cel do wykonania.

Decydujący moment należał do Mariusa Lindvika. To właśnie on jako jedyny w finałowej grupie oddał skok dokładnie taki, jakiego potrzebowała jego drużyna. Uzyskane 125 metrów dało zespołowi Martina Schmitta idealny łączny wynik tysiąca metrów, a tym samym zwycięstwo w całych zawodach. Niemiecki kapitan mógł być szczególnie zadowolony, bo jego drużyna obroniła tytuł i po raz drugi z rzędu okazała się najlepsza w tej nietypowej formule.

Zakopane znów stworzyło wyjątkowe widowisko

Ostatecznie drugie miejsce zajęła ekipa Adama Małysza, a na trzeciej pozycji uplasował się zespół Thomasa Morgensterna. Walka była wyrównana niemal do samego końca, a o układzie czołówki zadecydowały pojedyncze metry. To najlepiej pokazuje, jak wymagający i nieprzewidywalny jest ten format rywalizacji.

Druga edycja zawodów w Zakopanem potwierdziła, że Red Bull Skoki w Punkt to nie tylko efektowna ciekawostka, ale też konkurs, który naprawdę potrafi wciągnąć kibiców. Połączenie precyzji, taktyki i sportowej jakości stworzyło widowisko, które oglądało się z dużym zainteresowaniem. A końcowy triumf drużyny Martina Schmitta tylko dopełnił obraz zawodów, w których najważniejsze okazały się zimna krew i perfekcyjne wykonanie planu.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY