PGE Projekt Warszawa napisał klubową historię i po raz pierwszy zameldował się w półfinale siatkarskiej Ligi Mistrzów. W rewanżowym starciu z Bogdanką LUK Lublin zespół ze stolicy zagrał dojrzale, pewnie i bez większych wahań wykonał zadanie, które jeszcze kilka dni wcześniej wydawało się wyjątkowo trudne. Warszawianie nie tylko wytrzymali presję polskiego ćwierćfinału, ale też pokazali, że są gotowi walczyć o coś znacznie większego.
Przed rozpoczęciem tej rywalizacji wiele osób większe szanse dawało drużynie z Lublina. Trudno było się temu dziwić, skoro zespół w ostatnich miesiącach regularnie potwierdzał swoją klasę w najważniejszych krajowych meczach i sięgał po kolejne trofea. Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe zmieniło jednak optykę. Wygrana warszawian 3:1 sprawiła, że to oni znaleźli się w wyraźnie lepszym położeniu przed rewanżem.
Zespół ze stolicy po tamtym meczu miał jasny plan. Do awansu potrzebował dwóch wygranych setów albo ewentualnego rozstrzygnięcia sprawy w dodatkowej partii. To dawało komfort, ale nie zwalniało z odpowiedzialności. Wyjazdowy mecz z tak wymagającym przeciwnikiem wciąż zapowiadał się jako poważny test odporności i jakości sportowej.
PGE Projekt Warszawa pewnie ruszył po historyczny awans
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy narzucili mocne tempo przede wszystkim zagrywką i atakiem. Lublinianie szybko zbudowali przewagę, a ważną rolę odgrywał Wilfredo Leon. Warszawianie nie dali się jednak wybić z rytmu. Po kilku trudniejszych akcjach zaczęli coraz lepiej czytać grę przeciwnika, poprawili organizację w defensywie i skuteczniej odpowiadali w kontrze.
Z każdą kolejną wymianą goście wyglądali coraz pewniej. Dobrze funkcjonował ich serwis, a ważne punkty dokładali Bartosz Bednorz, Bartosz Gomułka i Kevin Tillie. Gdy do tego doszła skuteczna gra blokiem, przewaga zaczęła przechodzić na stronę warszawskiej drużyny. Pierwszy set zakończył się wygraną PGE Projektu 25:21, co oznaczało, że od awansu dzieliła go już tylko jedna partia.
Drugi set bez większych wątpliwości
Po zmianie stron zespół z Warszawy nie zdjął nogi z gazu. Od początku drugiej odsłony było widać, że przyjezdni chcą zamknąć sprawę jak najszybciej i nie dopuszczać rywali do odbudowania wiary. Znów bardzo ważna była zagrywka, ale tym razem jeszcze mocniej rzucała się w oczy ich dyscyplina w systemie blok-obrona. Lublinianie mieli spore problemy ze sforsowaniem dobrze ustawionej drużyny ze stolicy.
Gospodarze próbowali reagować zmianami, ale nie przynosiło to oczekiwanego efektu. Warszawianie byli bardziej konsekwentni, lepiej radzili sobie w długich akcjach i utrzymywali bezpieczny dystans. Gdy rywale popełnili błąd na zagrywce, stało się jasne, że awans jest już przesądzony. PGE Projekt wygrał także drugiego seta, tym razem 25:18, i mógł świętować wejście do półfinału Ligi Mistrzów.
Rezerwowi dostali szansę, ale najważniejsze było już zrobione
Po rozstrzygnięciu kwestii awansu dalsza część meczu zeszła na drugi plan. W trzecim secie warszawski zespół pojawił się na boisku w mocno zmienionym ustawieniu, dając odpocząć podstawowym zawodnikom. Także po drugiej stronie nie brakowało roszad, co naturalnie wpłynęło na przebieg gry. Spotkanie zrobiło się bardziej wyrównane, a gospodarze odzyskali trochę swobody.
Lublin wykorzystał ten moment i dzięki skuteczniejszej grze w kontrataku oraz lepszej końcówce zdołał wygrać trzecią partię 25:22. Nie miało to już jednak wpływu na najważniejsze rozstrzygnięcie tego wieczoru. Najistotniejsze było to, że drużyna ze stolicy wykonała swoje zadanie w dwóch pierwszych setach i zapewniła sobie miejsce w turnieju finałowym.
Półfinał Ligi Mistrzów i wielka szansa dla Warszawy
Awans do najlepszej czwórki rozgrywek to dla PGE Projektu Warszawa wynik o ogromnym znaczeniu. Klub po raz pierwszy znalazł się na tym etapie Champions League, co samo w sobie jest już wydarzeniem historycznym. Jeszcze ważniejsze może być jednak to, w jakim stylu warszawianie osiągnęli ten rezultat. W dwumeczu z bardzo mocnym polskim rywalem pokazali nie tylko jakość siatkarską, ale też dojrzałość i umiejętność grania pod presją.
Turniej finałowy odbędzie się w połowie maja w Turynie, a dla stołecznego zespołu będzie to okazja, by pójść jeszcze krok dalej. Po takim występie trudno traktować tę drużynę wyłącznie jako uczestnika wielkiego finału. Warszawianie wysłali mocny sygnał, że nie zamierzają zatrzymywać się na samym awansie i chcą realnie liczyć się w walce o najcenniejsze trofeum w europejskiej siatkówce.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY