Wtorkowy sparing w Częstochowie dość brutalnie pokazał, na jakim etapie przygotowań znajdują się oba zespoły. Drużyna z Wrocławia od pierwszych wyścigów narzuciła bardzo wysokie tempo i praktycznie nie pozostawiła rywalowi żadnych argumentów. Osłabiony skład gospodarzy nie potrafił przeciwstawić się rozpędzonym gościom, a końcowy rezultat tylko potwierdził skalę przewagi jednej strony.
Dla ekipy z Wrocławia był to pierwszy mecz kontrolny w tym sezonie, ale na torze zupełnie nie było tego widać. Zespół prowadzony przez Piotra Protasiewicza przyjechał do Częstochowy w mocnym zestawieniu i od razu zaczął budować przewagę. Z kolei gospodarze przystępowali do tego sprawdzianu w okrojonym składzie, bo zabrakło Madsa Hansena oraz kontuzjowanego Sebastiana Szostaka.
Już pierwsze biegi ustawiły całe spotkanie. Goście rozpoczęli od trzech kolejnych podwójnych triumfów, dzięki czemu po trzeciej gonitwie prowadzili już 15:3. Włókniarz miał ogromne problemy zarówno ze startami, jak i z utrzymaniem tempa na dystansie, natomiast rywale imponowali pewnością oraz bardzo dobrą organizacją jazdy.
Sparta Wrocław zdominowała sparing w Częstochowie
Przez większą część zawodów obraz rywalizacji się nie zmieniał. Zespół z Wrocławia systematycznie powiększał przewagę, a gospodarze nie byli w stanie znaleźć sposobu, by na dłużej odwrócić niekorzystny przebieg wydarzeń. Jedynym wyraźniejszym sygnałem, że miejscowi jeszcze próbują odpowiadać, był piąty bieg, w którym Rohan Tungate poprowadził swój zespół do wygranej 4:2.
Na tym jednak dobre momenty częstochowian właściwie się skończyły. Po krótkim przebłysku drużyna gości błyskawicznie wróciła do pełnej kontroli nad meczem. Po dziewięciu wyścigach przewaga urosła do wyniku 40:14, co praktycznie zamknęło temat jakichkolwiek emocji związanych z końcowym rozstrzygnięciem.
Osłabiony Włókniarz nie miał argumentów
Po stronie gospodarzy najbardziej widoczny był brak zawodnika, który potrafiłby nadać drużynie stabilność i regularnie odpowiadać na skuteczną jazdę rywali. Najwięcej punktów zdobył Tungate, niezłe fragmenty notowali również Jaimon Lidsey i Jakub Miśkowiak, ale to było zdecydowanie za mało, by myśleć o wyrównanej walce z tak dobrze dysponowanym przeciwnikiem.
W zespole przyjezdnych niemal każdy dołożył coś wartościowego. Bardzo dobrze prezentowali się liderzy, a ważne punkty dorzucali także młodsi zawodnicy. To właśnie szerokość składu była jednym z największych atutów ekipy z Wrocławia. Gdy jedni wygrywali indywidualnie, inni skutecznie dowozili punkty w parach i nie pozwalali gospodarzom na złapanie kontaktu.
Liderzy gości pokazali dużą moc
Na szczególne wyróżnienie zasłużyli Brady Kurtz, Bartłomiej Kowalski, Daniel Bewley oraz Artiom Łaguta. To właśnie oni najczęściej nadawali ton rywalizacji i regularnie odjeżdżali częstochowianom. Swoje dołożyli też Maciej Janowski, Mikkel Andersen, Francis Gusts i Nikodem Mikołajczyk, dzięki czemu goście byli bardzo groźni praktycznie w każdym zestawieniu.
Końcowy wynik 61:29 doskonale oddaje to, co działo się na torze. Włókniarz nie tylko przegrał wysoko, ale też przez większość meczu sprawiał wrażenie zespołu zagubionego i pozbawionego konkretnej odpowiedzi na przewagę rywala. Dla wrocławian to z kolei bardzo obiecujący sygnał przed dalszą częścią przygotowań.
Punktacja sparingu Włókniarz – Sparta
Punkty dla Krono-Plast Włókniarza Częstochowa zdobyli:
- Paweł Caban – 0,
- Alan Ciurzyński – 3+1,
- Jakub Miśkowiak – 6,
- Rohan Tungate – 9,
- Jaimon Lidsey – 6+1,
- Szymon Ludwiczak – 5,
- Franciszek Karczewski – 0,
- Dawid Rozpędek – 0.
Punkty dla Betard Sparty Wrocław zdobyli:
- Daniel Bewley – 8+1,
- Bartłomiej Kowalski – 10+2,
- Brady Kurtz – 9,
- Maciej Janowski – 10,
- Artiom Łaguta – 6,
- Nikodem Mikołajczyk – 5+2,
- Mikkel Andersen – 6+1,
- Francis Gusts – 7+1.
Jak układał się mecz bieg po biegu?
Początek był dla gospodarzy wyjątkowo trudny, bo już po trzech gonitwach przegrywali 3:15. Później przewaga przyjezdnych tylko rosła, a kolejne serie przynosiły następne mocne ciosy. Wrocławianie jechali pewnie, skutecznie i bez większych wahań formy, podczas gdy po stronie częstochowskiej brakowało regularności.
Najważniejsze etapy tego spotkania można streścić bardzo jasno:
- po 3. biegu było 3:15,
- po 9. biegu przewaga wzrosła do 14:40,
- ostatecznie sparing zakończył się wynikiem 29:61.
Taki rezultat to dla jednej drużyny powód do dużego zadowolenia, a dla drugiej wyraźny sygnał ostrzegawczy. W Częstochowie widać było, że przed inauguracją sezonu jest jeszcze sporo pracy, natomiast we Wrocławiu można mówić o naprawdę mocnym wejściu w okres sparingowy.