Johannes Høsflot Klæbo znów zrobił coś, co jeszcze chwilę temu brzmiało jak granica nie do przekroczenia. W biegu na 50 kilometrów stylem klasycznym nie tylko sięgnął po złoto, ale domknął olimpijski występ w sposób absolutnie historyczny. W cieniu norweskiego koncertu solidnie zaprezentował się też Dominik Bury, który finiszował na 12. miejscu.
Klæbo mistrzem olimpijskim na 50 km: złoto po klasyku
Sobotni bieg na dystansie 50 kilometrów zakończył się triumfem Klæby. Norweg kontrolował przebieg rywalizacji, a w kluczowym momencie — gdy liczyły się już nie kalkulacje, tylko czysta moc i timing — przyspieszył tak, że nawet koledzy z reprezentacji nie byli w stanie odpowiedzieć.
Klæbo już wcześniej zgromadził na tych igrzyskach pięć złotych medali, a start na 50 kilometrów dawał mu szansę na pobicie rekordu liczby złotych krążków zdobytych podczas jednej edycji zimowych igrzysk. Dotychczasowy historyczny punkt odniesienia stanowił wyczyn Erica Heidena z 1980 roku, gdy Amerykanin zakończył igrzyska z pięcioma złotami. Norweg dołożył do kolekcji kolejne zwycięstwo i wyszedł ponad ten pułap, stając się pierwszym zawodnikiem, który zdobył sześć złotych medali na jednych zimowych igrzyskach.
Przebieg biegu: selekcja już w pierwszej części dystansu
Od początku rywalizacji Norwegowie próbowali narzucić własne zasady. Po pięciu kilometrach tempo dyktował Martin Nyenget, tuż przed Klæbą, a później na czoło wysunął się Francuz Mathis Desloges. W kolejnych fragmentach inicjatywę przejął Iivo Niskanen, ale Fin nie utrzymał obciążeń — po około 15 kilometrach wycofał się z biegu. Niewiele później trasę opuścił także Harald Amundsen. Z wyścigu wypadały kolejne nazwiska, a stawka kandydatów do podium kurczyła się z kilometra na kilometr.
W środkowej fazie dystansu sytuacja zaczęła wyglądać jak perfekcyjnie zrealizowany plan. Trzej Norwegowie — Klæbo, Nyenget i Iversen — zajęli czołowe lokaty, a Nyenget z Iversenem naprzemiennie nadawali rytm, jakby priorytetem było doprowadzenie lidera do finału w jak najlepszej pozycji. Im bliżej końca, tym wyraźniej widać było, że walka o medale zamyka się w norweskim gronie.
Końcówka i rozstrzygnięcie: Klæbo odjechał na ostatnich kilometrach
Na około 15 kilometrów przed metą skład podium był niemal przesądzony — czwarty zawodnik, Sawielij Korostelew, tracił do Norwegów blisko dwie minuty. Pozostało pytanie o kolejność. Przez długi czas z przodu pracował Nyenget, a na dwa kilometry przed końcem różnice między nim a Klæbą były minimalne. Decydujący atak należał jednak do mistrza: Klæbo odskoczył i przybiegł na metę z przewagą przekraczającą 15 sekund.
Podium: norweska dominacja bez dyskusji
Złoto zdobył Johannes Høsflot Klæbo, srebro przypadło Martinowi Nyengetowi, a brąz wywalczył Iversen. Norwegowie kompletnie zdominowali rywalizację, odjeżdżając reszcie stawki na bezpieczny dystans jeszcze przed finiszem.
W polskim kontekście najbardziej cieszy wynik Dominika Burego, który ukończył bieg na 12. miejscu. Na dystansie 50 kilometrów, w stawce zdominowanej przez topowych biegaczy świata, to rezultat, który pokazuje solidność, odporność na tempo narzucane przez czołówkę i umiejętność równego biegu w warunkach, w których wielu rywali po prostu odpadało.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY