Słowa Taia Woffindena o startach „na kacu” wywołały szeroką dyskusję w środowisku żużlowym. Trzykrotny mistrz świata przyznał w rozmowie z Żurnalistą, że na początku kariery wielokrotnie przystępował do zawodów po imprezach. Choć dla wielu kibiców nie było to wielkim zaskoczeniem, największe kontrowersje wzbudził brak wyraźnej refleksji nad konsekwencjami takich zachowań oraz ich wpływem na młodszych fanów sportu.
Woffinden od lat uchodzi za jedną z najbardziej charakterystycznych postaci światowego speedwaya. Brytyjczyk nigdy nie ukrywał swojego luźnego podejścia do życia poza torem, a wokół jego imprezowego stylu funkcjonowania narosło wiele historii. Dopiero teraz sam otwarcie potwierdził jednak, że w młodości zdarzało mu się rywalizować po zakrapianych imprezach.
Kontrowersyjne wyznanie byłego mistrza świata
W rozmowie Woffinden wspominał, że jako młody zawodnik rzadko przystępował do wyścigów całkowicie trzeźwy. Przytoczył również historię meczu w Lesznie, do którego miał przystąpić po dwóch dniach imprezowania, a po zakończeniu zawodów ponownie udał się do klubu. Następnego dnia wystartował jeszcze w spotkaniu rozgrywanym na Wyspach Brytyjskich.
Brytyjczyk tłumaczył, że podobny styl życia był w tamtym okresie powszechny wśród żużlowców. Wspominał także podróże promem ze Szwecji, podczas których starsi zawodnicy mieli bawić się do późnych godzin. Jednocześnie podkreślił, że niczego w swojej karierze by nie zmienił i z satysfakcją wspomina tamte lata.
Największe emocje budzi brak refleksji
Nie same wspomnienia wywołały największą falę krytyki, lecz sposób, w jaki zostały przedstawione. Woffinden nie odniósł się szerzej do ryzyka związanego z prowadzeniem motocykla po alkoholu lub na kacu ani nie ocenił swoich dawnych zachowań jako błędu. W przypadku dyscypliny, w której zawodnicy poruszają się z dużą prędkością bez hamulców, kwestie bezpieczeństwa mają szczególne znaczenie.
Były mistrz świata od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci żużla i dla wielu młodych zawodników stanowi wzór. Właśnie dlatego jego wypowiedzi mogą być odbierane nie tylko jako wspomnienia z przeszłości, ale również jako sygnał, że podobne zachowania nie niosły poważniejszych konsekwencji. Taki przekaz budzi uzasadnione kontrowersje.
Talent, który zapisał się w historii żużla
Nie ulega wątpliwości, że Woffinden należy do najwybitniejszych zawodników swojego pokolenia. Trzykrotnie zdobył indywidualne mistrzostwo świata i przez wiele lat był jedną z największych gwiazd cyklu Grand Prix. Sam otwarcie mówił, że jego celem jest pobicie rekordów Tony’ego Rickardssona i Ivana Maugera oraz zdobycie siedmiu tytułów mistrzowskich.
Plany te nie zostały jednak zrealizowane. Od 2019 roku światowy żużel zdominował Bartosz Zmarzlik, który systematycznie powiększa swój dorobek mistrzowski. Wielu obserwatorów zastanawia się dziś, czy Woffinden byłby w stanie osiągnąć jeszcze więcej, gdyby przez całą karierę prowadził bardziej profesjonalny tryb życia.
Profesjonalizm ma znaczenie
Sport zawodowy wymaga nie tylko talentu, ale również odpowiedniego przygotowania fizycznego i odpowiedzialności. Żużlowcy mogą świętować sukcesy czy odpoczywać poza sezonem, jednak w dniu zawodów kibice i kluby mają prawo oczekiwać od nich pełnego profesjonalizmu. Dotyczy to zwłaszcza dyscypliny, w której każdy błąd może zakończyć się bardzo poważnym wypadkiem.
Woffinden zakończył już karierę po serii ciężkich kontuzji i na zawsze pozostanie jedną z legend światowego speedwaya. Jego osiągnięcia sportowe są niepodważalne, jednak ostatnie wypowiedzi pokazują, że nawet najwybitniejsi zawodnicy powinni mieć świadomość odpowiedzialności, jaka wiąże się z publicznym opowiadaniem o wydarzeniach z przeszłości i wpływem, jaki mogą wywierać na kolejne pokolenia kibiców oraz młodych sportowców.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY