Chrobry Głogów nie zwalnia tempa i coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w walce o najwyższe cele. Piątkowe zwycięstwo ze Stalą Mielec nie tylko umocniło zespół w czołówce 1. Ligi, ale też potwierdziło, że głogowianie nie są już wyłącznie niespodzianką sezonu. Tym razem uwagę zwrócił nie tylko wynik, lecz także nietypowa sytuacja po stronie gości, którzy musieli radzić sobie bez swojego trenera.
Chrobry Głogów od dłuższego czasu zbiera coraz więcej pochwał i trudno się temu dziwić. Drużyna prowadzona przez Łukasza Becellę regularnie punktuje i coraz śmielej może spoglądać w stronę Ekstraklasy. Mecz ze Stalą Mielec był kolejną okazją, by pokazać, że zespół z Głogowa nie zamierza wypaść z grona najpoważniejszych kandydatów do awansu.
Chrobry Głogów znów zrobił ważny krok w stronę Ekstraklasy
Spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy znakomicie. Już w 2. minucie Chrobry objął prowadzenie po samobójczym trafieniu Jehora Cykały. Taki początek ustawił mecz pod warunki gospodarzy i dał im wyraźny komfort na dalszą część pierwszej połowy.
Zespół z Głogowa nie zatrzymał się jednak na jednym golu. W 28. minucie prowadzenie podwyższył Radosław Bąk, co jeszcze mocniej przybliżyło gospodarzy do kolejnego cennego zwycięstwa. Stal odpowiedziała jeszcze przed przerwą, bo do własnej bramki trafił Jakub Gric, ale ostatecznie to Chrobry schodził z boiska jako zwycięzca.
Wszystkie gole padły jeszcze przed przerwą
Pierwsza połowa przyniosła komplet bramek i w praktyce rozstrzygnęła losy rywalizacji. Chrobry wykorzystał swoje momenty, zbudował przewagę i później potrafił jej pilnować. Choć Stal zdołała złapać kontakt, nie wystarczyło to, by odwrócić losy spotkania.
Taki przebieg meczu dobrze pokazuje, jak pewnie w ostatnim czasie prezentuje się drużyna z Głogowa. Zespół Łukasza Becelli nie tylko punktuje, ale też potrafi odpowiednio reagować na boiskowe wydarzenia i utrzymywać kontrolę wtedy, gdy stawka rośnie. To jedna z cech drużyn, które realnie myślą o awansie.
Stal Mielec zagrała bez Ireneusza Mamrota
Po stronie gości uwagę zwracała jednak także sytuacja przy ławce trenerskiej. W Głogowie zabrakło Ireneusza Mamrota, który przez wiele lat był związany właśnie z Chrobrym, a obecnie prowadzi Stal Mielec. Jego nieobecność mogła wydawać się zaskakująca, ale miała bardzo osobisty powód.
Szkoleniowiec nie pojawił się na meczu z powodu ślubu córki. Jak przekazał rzecznik prasowy Stali, trener odpowiednio wcześnie poinformował klub o tej sytuacji i uzyskał zgodę na to, by tego dnia nie zasiadać na ławce. To wyjaśnienie szybko zamknęło wszelkie domysły wokół jego absencji.
Tabela pokazuje dwa różne nastroje
Dla Chrobrego ten mecz oznaczał kolejne wzmocnienie pozycji w ścisłej czołówce. Drużyna z Głogowa zajmuje trzecie miejsce i coraz wyraźniej potwierdza, że może do końca sezonu liczyć się w walce o promocję do Ekstraklasy. W klubie rośnie więc nie tylko wiara, ale też presja związana z możliwością osiągnięcia dużego sukcesu.
Zupełnie inaczej wygląda położenie Stali Mielec. Zespół znajduje się na ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli i nie może pozwolić sobie na większy spokój. Przewaga nad Górnikiem Łęczna wynosi sześć punktów, więc sytuacja nadal wymaga pełnej koncentracji. Dla jednych ten mecz był potwierdzeniem aspiracji, dla drugich kolejnym sygnałem ostrzegawczym przed trudną końcówką sezonu.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY