Sparing w Lesznie miał być dla wrocławskiej drużyny cennym testem przed inauguracją sezonu, ale zamiast uspokoić nastroje, pokazał, jak wiele elementów wciąż wymaga poprawy. Gospodarze byli wyraźnie lepsi, a po stronie gości nie brakowało zawodników, którzy na tle wymagającego rywala wypadli poniżej oczekiwań. Ten mecz dał do myślenia zwłaszcza w kontekście liderów oraz formacji juniorskiej.
Pierwsza poważniejsza próba przed startem rozgrywek ligowych okazała się dla ekipy z Wrocławia bardzo wymagająca. Po wcześniejszych sparingach z rywalem z Częstochowy przyszło starcie z dużo mocniej dysponowaną drużyną z Leszna i od początku było widać, że tym razem o korzystny rezultat będzie znacznie trudniej. Gospodarze niemal od pierwszych biegów narzucili własne warunki i szybko zaczęli budować przewagę.
Oba zespoły podeszły do meczu w bardzo mocnych zestawieniach. Jedynym istotnym brakiem był Brady Kurtz, którego zastąpił Marcel Kowolik. To jednak leszczynianie sprawiali lepsze wrażenie jako drużyna bardziej poukładana, skuteczniejsza i pewniejsza na torze. Wrocławianie z kolei mieli wyraźne problemy z powtarzalnością, a część ich liderów nie potrafiła wejść na odpowiedni poziom.
Unia Leszno lepsza w niemal każdym aspekcie
Już początek sparingu pokazał, że gospodarze są odpowiednio przygotowani. Bieg juniorski wyraźnie padł ich łupem, a świetne zawody odjechał Nazar Parnicki. Młody zawodnik imponował skutecznością i pewnością siebie, wygrywając nie tylko z juniorskimi rywalami, ale także z każdym, z kim stawał pod taśmą. Jego dorobek był jednym z najmocniejszych punktów całego spotkania.
Na pochwały zasłużyli również bardziej doświadczeni zawodnicy zespołu z Leszna. Solidnie prezentowali się Piotr Pawlicki i Ben Cook, swoje zrobił też Keynan Rew. Janusz Kołodziej, jak to ma w zwyczaju, odjechał swoje starty i zakończył występ wcześniej, ale także dołożył cenne punkty. Po stronie gospodarzy było więc kilka mocnych ogniw, co przełożyło się na wyraźną przewagę w końcowym rozrachunku.
Problemy wrocławian i słabsza forma liderów
Im dalej w mecz, tym wyraźniej rosła przewaga leszczynian. Po trzynastym biegu różnica była już bardzo duża, a wynik 51:27 mówił sam za siebie. Oczywiście trzeba pamiętać, że był to tylko sparing, ale skala problemów drużyny z Wrocławia mogła budzić niepokój. To nie był jedynie efekt dobrej postawy przeciwnika, lecz także słabości widocznych po stronie przyjezdnych.
Najwięcej znaków zapytania pojawiło się przy nazwisku Macieja Janowskiego. Jego występ trudno zaliczyć do udanych, a dwa defekty nie wypaczyły obrazu całości, bo nawet poza nimi nie prezentował się przekonująco. Poza zwycięstwem na otwarcie później nie dawał drużynie tyle, ile można było oczekiwać. Poniżej oczekiwań pojechał również Artiom Łaguta. Pięć punktów to wynik, który z pewnością nie może go satysfakcjonować, zwłaszcza że od takiego zawodnika zwykle wymaga się znacznie więcej.
Niepokój może budzić także junior i końcowy obraz meczu
Słabszy dzień miał również Mikkel Andersen, który miał być jednym z ciekawszych atutów formacji juniorskiej. Tymczasem długo pozostawał praktycznie niewidoczny i dopiero w końcówce zdołał zapisać przy swoim nazwisku punkty. To zdecydowanie za mało jak na zawodnika, z którym wiązano większe nadzieje przed sezonem.
Końcowy rezultat został nieco poprawiony dopiero w biegach nominowanych. Wrocławianie dwukrotnie wygrali podwójnie i dzięki temu uniknęli jeszcze wyższej porażki. Mimo to ogólny obraz tego sprawdzianu był dla nich niekorzystny. Zespół z Leszna wygrał 53:37 i pokazał, że jest na znacznie lepszym etapie przygotowań. Dla sztabu gości to wyraźny sygnał, że przed inauguracją ligi jest jeszcze nad czym pracować.
Wynik sparingu i najważniejsze liczby
Najważniejsze wyniki tego meczu prezentują się następująco:
- Fogo Unia Leszno – 53 pkt.
- Sparta Wrocław – 37 pkt.
Najskuteczniejsi w zespole z Leszna:
- Nazar Parnicki – 10+1
- Piotr Pawlicki – 9+3
- Ben Cook – 9+1
- Keynan Rew – 8+1
Najskuteczniejsi w ekipie z Wrocławia:
- Daniel Bewley – 11
- Bartłomiej Kowalski – 8+3
- Francis Gusts – 5
- Artiom Łaguta – 5
Największe różnice było widać nie tylko w indywidualnych zdobyczach punktowych, ale również w przebiegu poszczególnych biegów. Gospodarze częściej wygrywali podwójnie, lepiej wychodzili spod taśmy i sprawiali wrażenie drużyny bardziej stabilnej. Sparing nie daje jeszcze pełnego obrazu przed sezonem, ale w Lesznie można mówić o powodach do optymizmu, podczas gdy we Wrocławiu po tym meczu trudno o pełen spokój.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY