Manchester City potwierdził bardzo złe informacje po starciu z Chelsea. Joško Gvardiol nie dokończył niedzielnego meczu, a diagnoza okazała się poważna: chorwacki obrońca doznał złamania kości piszczelowej. To uraz, który potrafi wyłączyć z gry na dłużej i komplikuje plany zarówno klubowi, jak i reprezentacji Chorwacji.
Zderzenie po przerwie i szybka zmiana
Problemy zaczęły się tuż po wznowieniu gry. Gvardiol zderzył się z Malo Gusto, po czym było widać, że nie jest w stanie kontynuować spotkania. W 51. minucie trener zdecydował się na zmianę, a sam zawodnik opuścił boisko wyraźnie poobijany.
Klub poinformował, że obrońca przejdzie zabieg w najbliższych dniach. Dopiero po operacji i pełnej ocenie urazu będzie można określić, jak długo potrwa przerwa i kiedy realnie można myśleć o powrocie do treningów. W takich przypadkach kluczowe znaczenie ma dokładny charakter złamania i to, jak organizm zareaguje na leczenie.
Najgorszy możliwy moment: finisz sezonu i widmo mundialu
Kontuzja przyszła wtedy, gdy sezon wchodzi w najbardziej wymagającą fazę, a każdy mecz może decydować o trofeach. Jednocześnie na horyzoncie widać już mistrzostwa świata – Chorwacja ma rozpocząć turniej 17 czerwca. Przy takim urazie czas działa na niekorzyść piłkarza: nawet jeśli kość się zrośnie, potem trzeba jeszcze odbudować formę, dynamikę i pewność w kontakcie.
Gvardiol był w tym sezonie jednym z pewniejszych punktów zespołu i dawał trenerowi sporo opcji taktycznych. Jego absencja oznacza dla Manchesteru City konieczność szybkich roszad w defensywie i szukania rozwiązań na najbliższe tygodnie. Równie duży problem pojawia się po stronie Chorwacji, bo to zawodnik kluczowy w układance reprezentacji.