Wisła Kraków dostaje zapytania z różnych stron, ale wysyła jeden, wyjątkowo czytelny sygnał: w tym oknie transferowym nie ma tematu sprzedaży liderów. A jeśli ktoś liczył, że da się „wyciągnąć” Ángela Rodado konkretną kwotą, prezes Jarosław Królewski właśnie ostudził emocje.
Wisła Kraków mówi „nie” sprzedaży Rodado
Jarosław Królewski po raz kolejny podkreślił publicznie, że klub nie zamierza rozważać ofert za Ángela Rodado w najbliższym czasie. W rozmowie w telewizji dał do zrozumienia, że stanowisko Wisły jest twarde: propozycje za Hiszpana są odrzucane i nic nie wskazuje, by to miało się zmienić w trakcie obecnego okna.
Wypowiedź prezesa miała też wymiar „systemowy” — nie chodzi tylko o jednego zawodnika, lecz o całą politykę kadrową na zimę. Według Królewskiego Wisła nie planuje teraz sprzedawać piłkarzy, nawet jeśli zainteresowanie dotyczy także innych, młodych i perspektywicznych graczy.
Oferta na 1,3 mln euro i szybka odpowiedź
Niedawno pojawiła się informacja o propozycji opiewającej na 1,3 miliona euro za Rodado. Zainteresowanym klubem miał być argentyński CA Talleres, który — jak sugerowano — śledził napastnika już wcześniej. Przekaz był prosty: Wisła ofertę odrzuciła, a temat nie przeszedł do etapu negocjacji.
Królewski zareagował także w mediach społecznościowych, sygnalizując innym klubom, że w tym oknie Wisła nie zamierza otwierać dyskusji transferowych. Z jego perspektywy to moment na obronę projektu sportowego, a nie na „monetyzowanie” formy piłkarzy.
Królewski: żadnych rozmów i żadnego „stołu”
W kolejnych wypowiedziach prezes jeszcze mocniej zaakcentował, że klub nie ma zamiaru siadać do rozmów. Wprost zasugerował, że Wisła nie chce nawet rozpoczynać procesu, który zwykle kończy się presją, licytacją i próbą przeciągania sprawy na korzyść kupującego. Przekaz, choć podany z przymrużeniem oka, był jasny: temat Rodado jest na dziś zamknięty.
Dlaczego Rodado jest „nietykalny”?
Trudno się dziwić takiej postawie. Rodado to jedna z najważniejszych postaci w całej I lidze i zawodnik, który regularnie dostarcza gole. Ma na koncie dwa tytuły króla strzelców, a w obecnym sezonie znów jest w grze o kolejne wyróżnienie. Do tego jego dorobek w barwach Wisły urósł do 84 trafień, co czyni go nie tylko gwiazdą rozgrywek, ale też filarem klubu pod kątem wizerunkowym i sportowym.
Z perspektywy zespołu walczącego o najwyższe cele odejście takiego zawodnika w środku sezonu oznaczałoby konieczność natychmiastowego znalezienia zastępstwa, wkomponowania go w drużynę i „odtworzenia” goli — a to ryzyko, na które Wisła najwyraźniej nie chce się teraz wystawiać.
Kontrakt do 2030 i komfort negocjacyjny Wisły
Istotny jest też czas. Umowa Rodado obowiązuje aż do 30 czerwca 2030 roku, co daje Wiśle bardzo mocną pozycję. Klub nie jest pod ścianą, nie musi sprzedawać, by uniknąć utraty piłkarza za darmo. W praktyce oznacza to, że Wisła może decydować o przyszłości zawodnika na własnych warunkach i w momencie, który będzie dla niej najkorzystniejszy.
Jeśli Rodado utrzyma skuteczność, kolejne zapytania są niemal pewne — zwłaszcza że rynek lubi napastników „sprawdzonych w liczbach”. Na dziś jednak Wisła wysyła komunikat bez niedomówień: zimą priorytetem jest stabilizacja i wynik sportowy, a nie transfery wychodzące. A każdy, kto liczy na szybki ruch po 28-latka, musi przygotować się na odpowiedź w tym samym tonie, co dotychczas.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY