Po miesiącach niepokoju o spadającą oglądalność żużla w telewizji, pierwszy weekend nowego sezonu PGE Ekstraligi przyniósł wyraźne odbicie. Wyniki transmisji pozytywnie zaskoczyły zarówno nadawców, jak i władze rozgrywek. Kibice pokazali, że wciąż mają apetyt na ligowe emocje, a początek sezonu może być dla dyscypliny ważnym sygnałem przed kolejnymi decyzjami biznesowymi.
Jeszcze zimą temat oglądalności był jednym z najczęściej poruszanych w kontekście przyszłości ligi. Spadki budziły obawy, szczególnie że w tle toczyły się rozmowy o nowym kontrakcie telewizyjnym. Pierwsze mecze sezonu zmieniły jednak nastroje i pozwoliły spojrzeć na sytuację z większym optymizmem.
Oglądalność PGE Ekstraligi wyraźnie w górę
Według nieoficjalnych danych cztery pierwsze spotkania sezonu przyciągnęły średnio wyraźnie ponad 150 tysięcy widzów. To wynik, który jeszcze niedawno uznawano za bardzo dobry, a teraz został osiągnięty już na starcie rozgrywek.
Dla porównania, średnia oglądalność w poprzednim sezonie oscylowała niewiele powyżej 100 tysięcy. Co istotne, przedstawione liczby nie uwzględniają widzów korzystających z aplikacji streamingowych, co oznacza, że realne zainteresowanie może być jeszcze wyższe.
Hit kolejki niemal na poziomie finału
Największym zainteresowaniem cieszyło się starcie mistrza Polski z wicemistrzem. Ten mecz obejrzało w telewizji około 186 tysięcy widzów, co jest wynikiem zbliżonym do ubiegłorocznego finału rozgrywek. To pokazuje, jak duże znaczenie ma odpowiednie zestawienie drużyn już na początku sezonu.
Solidny wynik zanotowało również spotkanie pomiędzy:
- Bayersystem GKM-em Grudziądz,
- Gezet Stalą Gorzów,
Ten mecz śledziło około 156 tysięcy kibiców. Co ważne, transmisje były dostępne na Canal+ Sport, czyli kanale wymagającym droższego pakietu, co dodatkowo podnosi wartość osiągniętych wyników.
Youtube i nowe formy transmisji przyciągają kibiców
Dużym sukcesem okazało się także udostępnienie jednego ze spotkań w internecie. Pojedynek Betard Sparty Wrocław ze Stelmetem Falubazem Zielona Góra został pokazany na YouTubie i do tej pory zgromadził ponad 120 tysięcy wyświetleń.
To pokazuje, że kibice coraz chętniej korzystają z alternatywnych form oglądania, a łączenie tradycyjnej telewizji z platformami online może być kluczem do dalszego rozwoju zasięgów dyscypliny.
Wcześniejsze obawy o przyszłość ligi
Jeszcze niedawno sytuacja nie wyglądała tak optymistycznie. Spadki oglądalności były jednym z argumentów w dyskusji o wartości praw telewizyjnych. Władze klubów przygotowywały się nawet na trudniejszy scenariusz finansowy, czego przykładem było wstrzymanie planowanej podwyżki środków wynikających z nowej umowy na lata 2026–2028.
Nie brakowało też głosów z rynku medialnego, które podawały w wątpliwość opłacalność inwestowania w transmisje żużlowe przy obecnych stawkach. Jednocześnie przedstawiciele ligi podkreślali, że część widzów przeniosła się do internetu, co zaniża klasyczne dane telewizyjne.
Nowości w transmisjach mają zatrzymać widzów
W tym sezonie nadawca postawił także na nowe rozwiązania, które mają uatrakcyjnić przekaz. Jednym z nich jest tzw. Ekstraliga AI, czyli system analizujący przebieg zawodów i próbujący przewidywać wyniki poszczególnych biegów.
Choć narzędzie wzbudza mieszane opinie, stanowi próbę przyciągnięcia widzów i wyróżnienia transmisji na tle innych sportów. Początek sezonu pokazuje, że zainteresowanie żużlem wciąż jest duże, ale kluczowe będzie utrzymanie tego trendu w kolejnych tygodniach, gdy początkowa euforia związana z powrotem ligi zacznie opadać.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY