Na zapleczu Ekstraklasy zrobiło się wyjątkowo gorąco. W czwartek doszło już do drugiej zmiany na stanowisku trenera, a po rozstaniu Polonii Bytom z Patrykiem Czubakiem podobny ruch wykonał także Znicz Pruszków. Klub walczący o utrzymanie uznał, że potrzebny jest nowy impuls, dlatego zakończył współpracę z Peterem Struhárem.
Marcowa przerwa reprezentacyjna bardzo często bywa momentem, w którym kluby podejmują trudne, ale zdecydowane decyzje. To czas pozwalający spokojniej przeanalizować sytuację i ewentualnie wprowadzić korekty przed decydującą częścią sezonu. W tym roku dobrze widać to na poziomie pierwszej ligi, gdzie w krótkim odstępie czasu pracę straciło dwóch szkoleniowców.
Druga zmiana trenerska w jeden dzień
Najpierw na taki krok zdecydowała się Polonia Bytom, która po serii rozczarowujących wyników zakończyła współpracę z Patrykiem Czubakiem. Kilka godzin później podobna informacja napłynęła z Pruszkowa. Znicz również uznał, że dalsza praca w dotychczasowym układzie nie daje wystarczających nadziei na poprawę sytuacji.
Władze klubu poinformowały, że umowa z Peterem Struhárem została rozwiązana za porozumieniem stron. Taka formuła oznacza spokojne formalne rozstanie, ale nie zmienia faktu, że decyzja była efektem niezadowolenia z ostatnich tygodni i coraz trudniejszego położenia drużyny w tabeli.
Znicz Pruszków reaguje na trudną sytuację
Rozstanie ze słowackim trenerem nie jest zaskoczeniem, jeśli spojrzeć na pozycję zespołu i wyniki osiągane w ostatnim czasie. Znicz znajduje się bardzo nisko i do końca sezonu będzie musiał walczyć o pozostanie na zapleczu Ekstraklasy. W takich okolicznościach każdy kolejny mecz ma ogromne znaczenie, dlatego klub najwyraźniej uznał, że potrzebuje nowego otwarcia.
Zmiana szkoleniowca ma więc być próbą pobudzenia drużyny przed najważniejszym etapem rozgrywek. To klasyczny ruch wykonywany wtedy, gdy zespół nie daje wystarczających sygnałów poprawy, a presja wyniku staje się coraz większa. W Pruszkowie uznano, że dalsze zwlekanie mogłoby tylko pogorszyć sytuację.
Bilans Petera Struhára nie dawał spokoju
Peter Struhár pracował w Zniczu od sierpnia ubiegłego roku. W tym czasie jego zespół zanotował wyniki, które trudno uznać za satysfakcjonujące, zwłaszcza w kontekście walki o utrzymanie. Ostateczny bilans jego kadencji wygląda następująco:
- 6 zwycięstw,
- 5 remisów,
- 13 porażek.
Takie liczby pokazują, dlaczego w klubie zaczęto szukać innego rozwiązania. Znicz zbyt często tracił punkty, a seria niepowodzeń sprawiła, że drużyna znalazła się na przedostatnim miejscu w tabeli. W tej sytuacji margines błędu praktycznie przestał istnieć.
Kto przejmie zespół przed walką o utrzymanie?
Na razie nie podano nazwiska następcy Struhára, ale przed władzami Znicza bardzo ważna decyzja. Nowy trener będzie musiał szybko wejść do pracy i niemal od razu zacząć punktować, bo końcówka sezonu nie zostawia miejsca na długie wdrażanie własnych pomysłów. Najważniejsze stanie się dziś nie tyle budowanie długofalowego projektu, ile skuteczne ratowanie ligowego bytu.
Czwartkowe wydarzenia pokazują, że na pierwszoligowych ławkach robi się coraz mniej stabilnie. Gdy sezon wchodzi w decydującą fazę, kluby coraz częściej sięgają po radykalne rozwiązania. W Pruszkowie liczą teraz, że zmiana szkoleniowca pozwoli jeszcze odwrócić niekorzystny trend i da drużynie realną szansę na utrzymanie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY