AKTUALNOśCI

Pierwszy tydzień Rajdu Dakar udany dla Polaków

Pierwszy tydzień Dakaru to ten moment, w którym część załóg zaczyna marzyć o mecie, a część dopiero rozkręca tempo. Polacy z Energylandia Rally Team pokazali, że należą do tej drugiej grupy: na najdłuższym etapie przed dniem przerwy przyspieszyli, uniknęli poważnych kłopotów i zameldowali się na półmetku w komplecie. Największy skok wykonał Eryk Goczał — jego wynik sprawił, że awansował do czołowej dziesiątki „generalki”. A to dopiero początek historii, bo drugi tydzień Dakaru zwykle pisze własne scenariusze.

Dakar 2026: najdłuższy etap przed dniem przerwy

Organizatorzy ustawili poprzeczkę wysoko tuż przed odpoczynkiem. Trasa z Hail do Rijadu oznaczała długi dojazd i solidny odcinek specjalny — łącznie setki kilometrów w siodle i w kabinie. Tym razem rajd wyraźnie zmienił charakter: mniej kamieni, więcej piachu, sporo wydm i szybsze tempo niż we wcześniejszych dniach. To układ, w którym liczy się płynność jazdy, dobra praca nawigacji i rozsądne zarządzanie sprzętem.

Energylandia Rally Team: Eryk Goczał w Top 10 klasyfikacji generalnej

Wśród polskich załóg najlepiej zaprezentowali się Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk. Dojechali w pierwszej dziesiątce etapu, co pozwoliło im przesunąć się na dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu. Na tak długiej trasie to sygnał, że duet potrafi nie tylko jechać szybko, ale też dowieźć wynik bez wpadek.

Po mecie Goczał podkreślał, że ten odcinek był wreszcie bardziej „płynny” i pozwalał skupić się na szybkim prowadzeniu. Wspominał również o tym, jak trudne było utrzymanie tempa jednego z najszybszych kierowców w stawce, który dogonił ich na wydmach — próba jazdy na jego warunkach szybko pokazała, jak łatwo doprowadzić auto do granic wytrzymałości. Dlatego Polacy w odpowiednim momencie odpuścili, stawiając na wynik i bezpieczeństwo maszyny. Z ich perspektywy najważniejsze było jedno: awans do Top 10 i poczucie, że w drugim tygodniu mają jeszcze rezerwy.

Michał i Marek Goczał: solidne tempo mimo trudności

Dobre wieści napłynęły też od pozostałych załóg rodzinnego zespołu. Michał Goczał z Diego Ortegą oraz Marek Goczał z Maciejem Martonem ukończyli etap w drugiej dziesiątce, a po drodze wyprzedzali rywali i nadrabiali czas tam, gdzie było to możliwe. Michał zwracał uwagę na to, że piach wymaga innej pracy opon i ustawień — czasem drobny szczegół, jak ciśnienie, potrafi zmienić prowadzenie auta na wydmach. Marek z kolei sygnalizował, że chcieli odrabiać straty, ale ograniczały ich problemy techniczne, a dodatkowo start z dalszej pozycji oznaczał mocno rozjechaną trasę, pełną kolein. Mimo to cel na piątek został wykonany: wszyscy dotarli do mety i wciąż są w grze.

Klasyfikacja samochodów: zmiana lidera po piątkowym etapie

W rywalizacji aut etap padł łupem Nassera Al-Attiyaha, co przełożyło się również na objęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej. Za nim plasuje się Henk Lategan, tracąc niewiele ponad kilka minut. To pokazuje, jak niewielkie różnice potrafią dzielić czołówkę na półmetku.

W polskim obozie warto obserwować też motocykle. Konrad Dąbrowski dojechał w piątek w okolicach szesnastego miejsca, a w klasyfikacji generalnej utrzymuje pozycję tuż za Top 10. Taki układ daje realną szansę na najlepszy wynik Dakaru w jego dotychczasowej karierze. Liderem „generalki” wśród motocyklistów jest Daniel Sanders.

Dzień przerwy na Dakarze: odpoczynek dla zawodników, praca dla mechaników

Sobota to w Dakarze moment wytchnienia dla załóg: regeneracja, analiza, porządkowanie strategii na drugą połowę rajdu. Dla serwisu to odwrotnie — intensywny czas przygotowań, przeglądów i napraw, bo drugi tydzień potrafi bezlitośnie weryfikować każdy niedopatrzony detal. A skoro Polacy kończą pierwszy tydzień w komplecie i z rosnącą formą, to druga część rywalizacji zapowiada się naprawdę ciekawie.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY