Jakub Wikłacz dopisał do swojego dorobku zwycięstwo, które zostanie zapamiętane na długo: poddał Muina Gafurowa dosłownie w ostatnim momencie walki. Gdy rozbrzmiała syrena, przez chwilę nie było jasne, czy Polak zdążył — dopiero analiza powtórek rozstrzygnęła wszystko na jego korzyść. To nie była wygrana „na spokojnie”, tylko rollercoaster, w którym zmieniały się role, tempo i momentum.
Wikłacz wygrywa w UFC po dramatycznej końcówce
Były mistrz KSW w wadze koguciej odniósł kolejne zwycięstwo w UFC, poprawiając rekord do 18-3-2. Starcie z Muinem Gafurowem (20-7) zakończyło się poddaniem na sekundę przed końcem trzeciej rundy. W pierwszym momencie werdykt nie został jednak ogłoszony, bo potrzebna była weryfikacja sytuacji na powtórkach. Dopiero one potwierdziły, że Gafurow odklepał jeszcze przed ostatnim sygnałem.
Od startu Wikłacz ruszył do przodu i starał się pracować kopnięciami, szczególnie na korpus, by spowolnić przeciwnika i ustawić sobie dystans. Gafurow próbował z kolei przełamywać jego rytm w zwarciu — szukał klinczu, w którym kilkukrotnie mocniej trafił zawodnika z Olsztyna. Przez większość odsłony dominowała stójka, ale w miarę upływu czasu to reprezentant Tadżykistanu coraz śmielej przejmował inicjatywę w wymianach.
Druga runda: parter, kontrola i mocne łokcie Wikłacza
W drugiej rundzie Polak dopiął to, czego potrzebował: przeniósł walkę do parteru i zaczął budować przewagę kontrolą. Wikłacz dobrze ustawiał pozycję, nie dawał rywalowi przestrzeni do wstawania, a jednocześnie cierpliwie szukał okazji do poddania. Do tego dołożył ofensywę z góry — łokcie i krótkie uderzenia, które punktowały i odbierały Gafurowowi komfort. To była runda, w której „Masa” wyglądał najbardziej przekonująco i mógł odzyskać kontrolę nad przebiegiem pojedynku.
Trzecia runda: od kryzysu do gilotyny w ostatniej sekundzie
Finałowa odsłona przyniosła zwrot. Gafurow wszedł w nią agresywnie, jakby od początku miał w głowie jedno: odrobić straty i przechylić szalę przed czasem. Trafiał coraz częściej, a zmęczenie Wikłacza było widoczne. W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że Polak będzie musiał przede wszystkim przetrwać — ratował się klinczem, by spowolnić tempo i odzyskać oddech.
I wtedy nadeszła końcówka, która przeszła do historii tego występu. Wikłacz zdołał wciągnąć przeciwnika do parteru, a po chwili zapiął ciasne duszenie gilotynowe. Gafurow odklepał praktycznie równo z syreną, co wywołało zamieszanie: początkowo nie było potwierdzenia wygranej Polaka. Dopiero powtórki rozstrzygnęły sprawę — poddanie nastąpiło na sekundę przed końcem.
Druga wygrana w UFC i kontynuacja świetnej serii
Dla Wikłacza to już drugie zwycięstwo w UFC. W debiucie, w październiku 2025 roku, pokonał Patchy’ego Mixa, co od razu ustawiło go w roli zawodnika, którego warto uważnie obserwować. Wcześniej, w latach 2022–2024, 29-latek dzierżył pas mistrzowski KSW w kategorii koguciej, a w tej organizacji wygrał sześć z ośmiu pojedynków.
Ta wygrana z Gafurowem pokazuje coś jeszcze: Wikłacz potrafi znaleźć rozwiązanie nawet wtedy, gdy walka zaczyna wymykać się spod kontroli — i potrafi zrobić to w najbardziej dramatycznym możliwym momencie.