Zimowe okno transferowe jeszcze się na dobre nie rozkręciło, a w tle już pojawiają się wątki, które mogą szybko nabrać tempa. Jednym z nich jest potencjalny powrót do Polski Tamása Kissa. Węgierski skrzydłowy zaledwie kilka miesięcy temu pożegnał się z Wisłą Kraków i przeniósł się do Anorthosisu Famagusta, jednak wiele wskazuje na to, że jego cypryjski epizod może zakończyć się wcześniej, niż zakładano. Na stole ma leżeć realna opcja ponownego grania na polskich boiskach, a w gronie zainteresowanych coraz częściej przewija się Polonia Warszawa.
Rozstanie z Wisłą Kraków i transfer bez kwoty odstępnego
Latem Wisła Kraków przechodziła kadrową przebudowę, a z klubem pożegnało się kilku zawodników. Wśród nich znalazł się Tamás Kiss, z którym rozwiązano umowę za porozumieniem stron. To ważny szczegół, bo otworzył skrzydłowemu drogę do zmiany klubu na zasadzie wolnego transferu — bez konieczności płacenia za kartę zawodnika.
Z takiej okazji skorzystali działacze Anorthosisu Famagusta, którzy zdecydowali się zakontraktować dwukrotnego reprezentanta Węgier. Z perspektywy klubu z Cypru wyglądało to jak ruch rozsądny: piłkarz z doświadczeniem, znający europejskie realia, mogący dać jakość na skrzydle, a przy tym dostępny bez kosztownego wykupu.
Cypr nie spełnił oczekiwań. Minuty Kissa nie wyglądają dobrze
Problem w tym, że sportowa rzeczywistość okazała się dla Tamása Kissa mniej przyjazna. Po kilku miesiącach pobytu w nowym zespole trudno mówić o pełnej satysfakcji. Skrzydłowy uzbierał dotąd dziesięć występów, ale tylko trzy razy wychodził na boisko w wyjściowym składzie. To nie są liczby, które budują pewność siebie, status w drużynie ani pozycję negocjacyjną w dalszej części sezonu.
Dla piłkarza, który liczy na rozwój i regularną grę, taka rola szybko staje się frustrująca. Zwłaszcza że skrzydłowy — bardziej niż wielu innych zawodników — potrzebuje rytmu meczowego: wejść w tempo, złapać automatyzmy, zrozumieć partnerów i system, a przede wszystkim czuć, że jest realną częścią planu trenera.
Zmiana trenera w Anorthosisie odmieniła sytuację
Kluczowy wpływ na spadek znaczenia Kissa miała zmiana na ławce trenerskiej. Gdy Węgier trafiał do zespołu, pracował z nim Joaquín Gómez, który miał widzieć skrzydłowego jako istotny element swojej układanki. We wrześniu nastąpiła jednak roszada i obowiązki przejął Temur Ketsbaia.
Wraz z nowym szkoleniowcem przyszły inne założenia taktyczne i inny sposób budowania zespołu. W praktyce przełożyło się to na zmianę hierarchii w szatni: piłkarz, który wcześniej miał być ważny, został przesunięty do roli rezerwowego. Jeśli do tego dołożyć styl gry preferowany przez trenera, który może zwyczajnie nie pasować do charakterystyki Tamása Kissa, łatwo zrozumieć, dlaczego w klubie zaczęto rozważać rozwiązanie tego problemu już zimą.
W takich sytuacjach często nie chodzi o „jakość” zawodnika, tylko o kompatybilność: jednemu trenerowi pasuje profil skrzydłowego grającego szeroko i wchodzącego w drybling, drugi woli zawodnika mocniejszego fizycznie, bardziej zdyscyplinowanego taktycznie albo pracującego inaczej w pressingu. A kiedy chemii brakuje, cierpią obie strony.
Polonii Warszawa może się to opłacić. Kiss otwarty na powrót
Właśnie dlatego coraz głośniej mówi się o możliwym powrocie Tamása Kissa do Polski. Skrzydłowy ma być otwarty na ponowne granie w naszym kraju, a w tym momencie najsilniej przewija się wątek zainteresowania ze strony Polonii Warszawy.
Z perspektywy stołecznego klubu to może być szansa na ruch, który łączy rozsądek finansowy z potencjalnym zyskiem sportowym. Jeśli zawodnik jest dostępny na korzystnych warunkach, Polonia może pozyskać piłkarza mającego już doświadczenie z polską piłką, znającego realia ligi, a przy tym wciąż będącego w wieku, w którym powinien wchodzić w najlepszy okres dla skrzydłowego.
Możliwe odejście bez odstępnego i szybka finalizacja
Ważnym elementem układanki ma być nastawienie obecnego pracodawcy. Anorthosis Famagusta ma rozumieć sytuację zawodnika i nie zamierza stawiać mu przeszkód. To sugeruje, że ewentualnie zainteresowane kluby nie musiałyby płacić kwoty odstępnego, a rozmowy mogłyby dotyczyć głównie warunków kontraktu i formuły rozstania.
Dla zimowego okna to ogromna różnica: gdy nie trzeba negocjować sumy transferu, łatwiej i szybciej dopiąć temat. W praktyce taki ruch może zostać zamknięty sprawniej niż klasyczny transfer, szczególnie jeśli wszystkim stronom zależy na czasie.
Co Kiss zostawił po sobie w Wiśle Kraków?
Warto też pamiętać, że Tamás Kiss nie jest w Polsce postacią anonimową. Do Wisły Kraków trafił latem poprzedniego roku z Újpestu. W pierwszym zespole „Białej Gwiazdy” rozegrał łącznie 37 spotkań, w których zdobył cztery bramki i zanotował jedną asystę. To dorobek, który nie czyni z niego gwiazdy ligi, ale pokazuje, że potrafił dać drużynie konkrety i był realnym elementem rotacji.
Jeżeli w styczniu Anorthosis rzeczywiście będzie skłonny rozstać się z Tamásem Kissem bez blokowania transferu, a Polonia Warszawa uzna, że profil Węgra pasuje do jej planu sportowego, temat może rozwinąć się bardzo szybko. Dla samego zawodnika byłaby to szansa na reset: powrót do środowiska, które zna, odzyskanie minut i odbudowanie pewności siebie po miesiącach spędzonych głównie w roli rezerwowego.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY