Jordi Sanchez tego lata zamienił Wisłę Kraków na Pogoń Szczecin, ale okoliczności jego odejścia pozostawiły u Hiszpana spory niedosyt. Rafał Gikiewicz zdradził w Kanale Sportowym, że napastnik miał żal przede wszystkim o sposób prowadzenia rozmów dotyczących nowego kontraktu. Wisła przez kilka tygodni nie przedstawiła mu konkretnej propozycji, mimo że zawodnik niespodziewanie wywalczył miejsce w podstawowym składzie i zaczął regularnie zdobywać bramki. Klub zareagował dopiero wtedy, gdy na stole pojawiła się oferta z Pogoni Szczecin.
Jordi Sanchez miał żal do Wisły Kraków
Sanchez początkowo miał rozpoczynać sezon jako trzeci napastnik w hierarchii krakowskiego zespołu, ale sytuacja szybko się zmieniła. Hiszpan wykorzystał swoją szansę, przebił się do podstawowego składu i zaczął strzelać gole, zwiększając swoją pozycję w drużynie. Według relacji Gikiewicza przez około siedem tygodni Wisła nie przedstawiła mu jednak nowej oferty, choć klub znał wysokość klauzuli odstępnego zapisanej w jego umowie. Właśnie brak wcześniejszej reakcji ze strony władz miał być głównym powodem niezadowolenia zawodnika.
Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy konkretną propozycję przedstawiła Pogoń Szczecin. Wówczas Wisła miała rozpocząć działania zmierzające do zatrzymania napastnika i zaoferować mu nowe warunki współpracy. Z perspektywy Sancheza było już jednak za późno, ponieważ wcześniej przez kilka tygodni nie otrzymał sygnału, że krakowski klub chce zdecydowanie postawić na niego w dłuższej perspektywie. Ostatecznie Hiszpan zdecydował się przyjąć ofertę Pogoni i kontynuować karierę w Szczecinie.
Pogoń Szczecin wykorzystała sytuację Sancheza
Przeprowadzka do Pogoni zakończyła okres, w którym pozycja Sancheza w Wiśle zmieniła się bardzo szybko. Z zawodnika przewidzianego początkowo do roli rezerwowego stał się ważnym elementem zespołu i jednym z piłkarzy regularnie pojawiających się w podstawowym składzie. Mimo poprawy jego sytuacji sportowej rozmowy dotyczące przyszłości nie nabrały odpowiedniego tempa, co otworzyło drogę innym klubom.
Pogoń wykorzystała okazję i przedstawiła napastnikowi ofertę, zanim Wisła zdołała skutecznie zabezpieczyć jego przyszłość. Dopiero wtedy krakowianie mieli podjąć bardziej konkretne działania, ale zawodnik był już zdecydowany na zmianę otoczenia. Z relacji Gikiewicza wynika więc, że w całej sprawie kluczowy był nie tylko sam transfer, lecz przede wszystkim moment, w którym Wisła rozpoczęła rozmowy o nowej umowie.
Cieszynka Sancheza podgrzała atmosferę
Dodatkowym elementem całej historii był późniejszy mecz z Wieczystą Kraków. Po zdobyciu bramki Sanchez wykonał cieszynkę skierowaną w stronę Jarosława Królewskiego, co szybko zostało odebrane jako odniesienie do wcześniejszych napięć związanych z jego odejściem z Wisły. Gest napastnika dodatkowo zwrócił uwagę na kulisy rozstania i relacje pomiędzy zawodnikiem a władzami krakowskiego klubu.
Sanchez ostatecznie rozpoczął nowy etap kariery w Pogoni Szczecin, a jego transfer pozostawił po sobie dyskusję dotyczącą sposobu, w jaki Wisła prowadziła rozmowy z zawodnikiem. Według przedstawionej relacji kluczowe okazały się tygodnie, w których napastnik zaczął odgrywać coraz ważniejszą rolę, ale nie otrzymał jednocześnie nowej propozycji kontraktowej. Dopiero zainteresowanie Pogoni przyspieszyło działania krakowskiego klubu, lecz nie wystarczyło już do zatrzymania Hiszpana.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY