Radomiak Radom znów idzie w kierunku, który lubi najbardziej: zamiast głośnego nazwiska wybiera piłkarza „do zbudowania”, licząc, że za kilka miesięcy wszyscy będą pytać, skąd właściwie się wziął. Tym razem do klubu ma trafić młody skrzydłowy, który jeszcze niedawno był kompletnie poza polskim radarem, a teraz jest o krok od podpisania kontraktu.
Bryan Ametowou w Radomiaku Radom: nowy skrzydłowy na horyzoncie
Radomiak ma sięgnąć po Bryana Ametowou, 19-letniego zawodnika grającego na skrzydle. To transfer o charakterze rozwojowym: klub bierze piłkarza, którego większość kibiców jeszcze nie kojarzy, ale którego potencjał oceniono na tyle wysoko, że sprawa ma być już praktycznie przesądzona.
Ametowou to postać mało znana, co wcale nie oznacza, że trafił do Radomia przypadkiem. Za sprowadzeniem młodego piłkarza stoi praca dyrektora sportowego, który miał wyszukać go w jednej z marokańskich szkółek. Tam zawodnik miał zbierać podstawy potrzebne do wejścia w bardziej wymagający, europejski futbol — technikę, poruszanie się bez piłki i rozumienie gry w szybszym tempie.
Testy w Austrii Wiedeń i przyjazd do Radomia
Wcześniej Ametowou miał zaliczyć sportowe testy w Austrii Wiedeń, co sugeruje, że był już na radarze klubów szukających młodzieżowego potencjału. Do Radomia trafił pod koniec minionego roku i w kolejnych tygodniach miał zaprezentować się na tyle dobrze, że przekonał do siebie sztab szkoleniowy oraz osoby decyzyjne w klubie. Efektem była propozycja kontraktu i przyspieszenie całej procedury.
Z informacji krążących wokół klubu wynika, że temat jest właściwie dopięty. W praktyce oznacza to, że Radomiak uznał, iż warto zainwestować w zawodnika teraz — zanim stanie się „gorętszym nazwiskiem” i zanim pojawi się większa konkurencja. To też charakterystyczne dla strategii klubów, które wolą odkrywać niż licytować.
Zastępstwo za Simão Pedro: dlaczego Radomiak zmienił plan
Ametowou ma być odpowiedzią na sytuację z innym skrzydłowym, który ostatecznie nie trafi do Radomia. Tamten kierunek transferowy upadł, bo zawodnik został sprzedany do klubu z Serbii. Radomiak musiał więc szybko znaleźć alternatywę — najlepiej taką, która da szansę na rozwój, a jednocześnie będzie w zasięgu finansowym i organizacyjnym klubu.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz na wiosnę zakłada, że Ametowou będzie przede wszystkim grał w rezerwach. To bezpieczna ścieżka: pozwala go wdrożyć, nauczyć klubowych zasad i dać mu minuty bez wrzucania od razu na głęboką wodę Ekstraklasy. Jednocześnie drzwi do pierwszego zespołu mają pozostać uchylone — jeśli młody skrzydłowy szybko złapie rytm, może dostać szansę również wyżej.
Rezerwy Radomiaka: dobre miejsce na rozwój młodego piłkarza
Druga drużyna Radomiaka radzi sobie solidnie i jest wysoko w swojej lidze. Dla 19-latka to warunki, w których może budować pewność siebie, dostawać piłkę częściej, próbować dryblingu i uczyć się podejmowania decyzji w realnej grze o punkty. A jeśli zacznie robić różnicę, awans do szerszej kadry pierwszego zespołu może przyjść szybciej, niż wielu się spodziewa.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY