Ruch Chorzów trzy razy wychodził na prowadzenie w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, ale nie zdołał dowieźć zwycięstwa. Padł wynik 3:3.
Ruch Chorzów wreszcie ma argument w ataku
Ruch Chorzów drugi raz z rzędu zdobył trzy bramki, a Agustin Coscia już w debiucie od pierwszej minuty pokazał, że może być ważną postacią zespołu. Argentyńczyk trafił w słupek, miał udział przy pierwszym golu Patryka Szwedzika, a po przerwie sam wpisał się na listę strzelców. Nowy napastnik opuścił boisko przy głośnych brawach kibiców.
Ofensywa Niebieskich wyglądała znacznie lepiej niż wcześniej. Gospodarze oddali 16 strzałów, z czego siedem było celnych, podczas gdy Podbeskidzie odpowiedziało ośmioma próbami i czterema uderzeniami w światło bramki.
Ruch Chorzów musi poprawić defensywę
Po stronie Ruchu nie wszystko wyglądało jednak równie dobrze. Niebiescy trzykrotnie obejmowali prowadzenie, a mimo tego pozwolili beniaminkowi za każdym razem wrócić do gry. Szczególnie kosztowny okazał się moment po trafieniu Szwedzika – Podbeskidzie wyrównało zaledwie pięć minut później.
W końcówce nie pomógł Martin Konczkowski. Doświadczony obrońca sprokurował rzut karny, a przy ostatnim golu spotkania spóźnił się przy kryciu Oskara Tomczyka. Podbeskidzie wykorzystało słabości gospodarzy i po raz siódmy w tym sezonie podzieliło się punktami z rywalem.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY