Jagiellonia Białystok, podobnie jak wiele klubów z Ekstraklasy, zimowe przygotowania do rundy wiosennej spędzi w tureckim Belek. Na liście zawodników, którzy polecą na zgrupowanie, zabrakło jednak jednego z piłkarzy ofensywnych. Powód jest jasny: skrzydłowy chce odejść z drużyny, a klub nie zamierza go zatrzymywać na siłę.
Louka Prip miał być następcą Czurlinowa. Rzeczywistość okazała się inna
Louka Prip trafił do „Jagi” przed sezonem 2025/2026 z tureckiego Konyasporu. W założeniu miał wypełnić lukę po Darko Czurlinowie, który w poprzednich rozgrywkach dawał zespołowi przebojowość, liczby i jakość na skrzydle. Oczekiwania wobec Duńczyka były więc dość konkretne: miał wnosić tempo, tworzyć przewagę w pojedynkach i dokładać bramki.
Problem w tym, że w praktyce ten plan nie zagrał. Prip zanotował łącznie 16 oficjalnych występów, ale nie zdobył ani jednej bramki. Jego bilans zamknął się na dwóch asystach, co jak na zawodnika mającego „ciągnąć” bok ofensywy, było po prostu zbyt mało.
Decyzja po pół roku: zielone światło na transfer
Najważniejsze jest jednak to, że temat rozstania nie wybuchł nagle. Z wypowiedzi trenera Adriana Siemieńca wynika, że Prip już w grudniu sygnalizował chęć odejścia. Później, na początku roku, miał ponownie potwierdzić swoje stanowisko w rozmowie ze szkoleniowcem i dyrektorem. Jagiellonia zareagowała bez przeciągania liny: zawodnik dostał zgodę na szukanie nowego klubu.
W praktyce oznacza to, że Prip nie pojedzie do Turcji, zostaje w Białymstoku, ma trenować z drugim zespołem i w tym czasie finalizować sprawy związane z transferem. Dla Jagiellonii to dość czytelny komunikat: klub woli porządkować kadrę i przygotowywać się do rundy wiosennej z piłkarzami, którzy są w pełni zaangażowani w projekt.
Belek bez Piekutowskiego. Problemy zdrowotne drugiego bramkarza
Na tureckim obozie zabraknie nie tylko Pripa. Do Belek nie poleci również Miłosz Piekutowski, który jesienią wskakiwał do bramki, gdy Sławomir Abramowicz leczył uraz. Tym razem to Piekutowski ma kłopoty zdrowotne – na tyle poważne, że nie zdąży przygotować się na wyjazd.
Trener przekazał, że bramkarz przebywa w szpitalu, ale jego stan się poprawił i wkrótce ma opuścić placówkę. Plan zakłada, że po powrocie zespołu z Turcji Piekutowski powinien wrócić do pełnych treningów z drużyną.
Jagiellonia porządkuje kadrę przed rundą wiosenną
Z perspektywy Jagiellonii sytuacja z Pripem to klasyczny przykład szybkiego cięcia, zanim temat zacznie ciążyć w szatni. Zawodnik nie spełnił oczekiwań, sam zgłosił chęć odejścia, a klub zdecydował się nie blokować ruchu. Teraz kluczowe pytanie brzmi: czy Jagiellonia sprowadzi w jego miejsce nowego skrzydłowego, czy postawi na wewnętrzne rozwiązania i przesunięcia w ofensywie.
Jedno jest pewne: obóz w Belek ma pomóc w zbudowaniu formy na wiosnę, a do Turcji polecą przede wszystkim ci, którzy mają realnie walczyć o miejsce w składzie. Prip jest już poza tym planem – i wszystko wskazuje na to, że jego przygoda w Białymstoku zakończy się szybciej, niż ktokolwiek zakładał w momencie transferu.