Damian Sylwestrzak zabrał głos po meczu Legii Warszawa z Wisłą Kraków, który zakończył się wynikiem 2:0. Arbiter odniósł się do dwóch największych kontrowersji i przyznał, że przy pierwszym golu doszło do błędu dotyczącego kierunku wrzutu z autu.
Sędzia przyznał się do błędu przy golu Legii
Pierwsza poważna kontrowersja dotyczyła akcji poprzedzającej gola Legii na 1:0. Sędziowie przyznali gospodarzom wrzut z autu, choć piłka powinna trafić do Wisły. Sylwestrzak przyznał, że był to błąd percepcyjny asystenta i kierunek wrzutu został wskazany nieprawidłowo. Jednocześnie zaznaczył, że sama decyzja nie mogła zostać zweryfikowana przez VAR, ponieważ takie sytuacje nie podlegają analizie systemu.
Wątpliwości wzbudził również sposób wykonania autu przez Rafała Augustyniaka. Pojawiły się sugestie, że zawodnik Legii oderwał jedną stopę od murawy, co oznaczałoby nieprawidłowe wznowienie gry. Sylwestrzak tłumaczył jednak, że dostępne ujęcia nie dają jednoznacznego dowodu na brak kontaktu stopy z podłożem. Jego zdaniem z perspektywy boiska była to sytuacja bardzo trudna do rozstrzygnięcia.
Dlaczego Wisła nie dostała rzutu karnego?
Kolejna sporna sytuacja wydarzyła się kilka minut później w polu karnym Legii. Bartosz Kapustka starł się z Juliusem Ertlthalerem, jednak sędzia nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. Sylwestrzak przyznał, że widział kontakt między zawodnikami, ale uznał jego intensywność za niewystarczającą do wskazania na jedenasty metr. Podkreślił też, że Kapustka wcześniej zagrał piłkę lewą nogą, a dopiero później doszło do kontaktu prawą.
Arbiter zaznaczył, że przy ocenie takich sytuacji bierze się pod uwagę między innymi to, kto doprowadza do kontaktu, czy rzeczywiście do niego dochodzi oraz jak duża jest jego intensywność. Przyznał, że w tym przypadku istnieją argumenty zarówno za podyktowaniem rzutu karnego, jak i przeciwko takiej decyzji. Ostatecznie uznał jednak, że przewinienie nie było wystarczająco wyraźne. To właśnie dlatego gra została wznowiona bez interwencji sędziego.
VAR nie zmienił decyzji Sylwestrzaka
Sylwestrzak wyjaśnił także, dlaczego sędzia VAR nie wezwał go do monitora. Jak przekazał, sytuację widział z bliskiej odległości i od razu opisał ją arbitrowi odpowiedzialnemu za analizę wideo. W takiej sytuacji VAR musi uwzględnić ocenę sędziego głównego, jeśli nie występuje oczywisty i jednoznaczny błąd. Nie był to więc przypadek przeoczonego zdarzenia, w którym arbiter nie dostrzegłby samego kontaktu.
Po meczu wiele zastrzeżeń do pracy sędziów zgłaszała Wisła Kraków, a Jarosław Królewski napisał, że w ten sposób można „wypaczać mecze”. Sylwestrzak został zapytany również o słowa właściciela krakowskiego klubu. Arbiter nie chciał jednak wdawać się w polemikę i odmówił komentowania jego wpisu. Emocje wokół spotkania pozostają więc duże także dzień po końcowym gwizdku.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY