Końcówka spotkania FC Porto z Manchesterem City przyniosła ogromne emocje. W centrum zamieszania znaleźli się Erling Haaland i Szymon Marciniak, który musiał wkroczyć do akcji.
Szymon Marciniak miał pełne ręce roboty
Spotkanie FC Porto z Manchesterem City od początku dostarczało polskiemu arbitrowi sporo pracy. Na murawie dochodziło do ostrych starć, a atmosfera między zawodnikami obu drużyn była bardzo napięta.
Szymon Marciniak w doliczonym czasie gry musiał rozdzielić Erlinga Haalanda i Pablo Rosario po ich starciu. Polski sędzia szybko znalazł się przy zawodnikach i nie dopuścił do dalszej eskalacji sytuacji.
Nie była to jednak jedyna kontrowersyjna sytuacja w tym spotkaniu. Jeszcze przed przerwą Mark Gui w bardzo ostrym wejściu sfaulował Gabriego Veigę. Piłkarz FC Porto po kontakcie upadł na murawę z krwawiącym obrażeniem, ale Marciniak nie zdecydował się wówczas na pokazanie żółtej kartki.
Erling Haaland nie zgadzał się z decyzją Polaka
Po zakończeniu przepychanki arbiter wyciągnął kartki dla obu uczestników zajścia. Zarówno Haaland, jak i Rosario zostali ukarani żółtymi kartonikami.
Erling Haaland długo nie mógł pogodzić się z decyzją Szymona Marciniaka i jeszcze przez pewien czas dyskutował z polskim arbitrem. Norweg, który wcześniej dwukrotnie trafił do siatki, wyraźnie kwestionował decyzję sędziego.
Marciniak ostatecznie zapanował nad sytuacją, choć końcówka meczu była kolejnym momentem, w którym na boisku zrobiło się wyjątkowo nerwowo. Starcie Haalanda z Rosario zakończyło się napomnieniami dla obu zawodników.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY