Lech Poznań w dramatycznych okolicznościach pożegnał się z eliminacjami Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski nie obronili trzybramkowej zaliczki wywalczonej na wyjeździe, przegrali rewanż z Aarhus GF 1:4, a następnie odpadli po konkursie rzutów karnych. Po spotkaniu trener Niels Frederiksen nie ukrywał ogromnego rozczarowania i przyznał, że był to jeden z najboleśniejszych wieczorów w jego długiej karierze.
Poznaniacy zapisali się przy tym w historii europejskich rozgrywek w wyjątkowo niechlubny sposób. Jako pierwsi w eliminacjach Pucharu Europy lub Ligi Mistrzów odpadli mimo zwycięstwa w pierwszym meczu na wyjeździe różnicą co najmniej trzech bramek.
Lech roztrwonił ogromną przewagę
Przed tygodniem zespół z Poznania wygrał w Danii 4:1 i wydawało się, że zrobił olbrzymi krok w stronę kolejnej rundy. W rewanżu sytuacja całkowicie się jednak odwróciła. Aarhus wykorzystało swoje okazje, odrobiło straty i doprowadziło do dogrywki, a później do serii rzutów karnych. W niej większą odporność zachowali goście, którzy przypieczętowali jeden z najbardziej zaskakujących awansów w historii eliminacji.
Frederiksen mówił o braku spokoju
Szkoleniowiec Lecha zwracał uwagę, że jego drużyna nie prezentowała odpowiedniej jakości w grze z piłką. Jego zdaniem gospodarze stworzyli podobną liczbę dogodnych okazji co rywale, ale zabrakło im skuteczności, która tydzień wcześniej pozwoliła odnieść wysokie zwycięstwo. Tym razem to duński zespół był bezwzględny pod bramką, a poznaniacy nie potrafili uspokoić gry i kontrolować przebiegu spotkania.
Trener nie widział lekceważenia rywala
Frederiksen odrzucił sugestie, że zawodnicy mogli podejść do rewanżu zbyt pewni siebie. Podkreślał, że widział na boisku piłkarzy ciężko pracujących i wkładających w mecz wiele wysiłku. Problemem nie było według niego zaangażowanie, lecz jakość podejmowanych decyzji i brak odpowiedniego rytmu. Lech wiedział, z jak groźnym przeciwnikiem się mierzy, ale mimo to nie potrafił wykorzystać doświadczeń z pierwszego spotkania.
Jedna z największych porażek w karierze
Duńczyk przyznał, że w ciągu 30 lat pracy w futbolu przeżył wiele trudnych chwil, lecz odpadnięcie w takich okolicznościach należy do jego największych rozczarowań. Po końcowym gwizdku nie zdecydował się na dłuższą przemowę w szatni, uznając, że emocje są zbyt silne, by od razu dokładnie analizować wydarzenia. Zaznaczył jednak, że odpowiedzialność za wynik spoczywa zarówno na zawodnikach, jak i na nim samym.
Lech musi szybko odpowiedzieć w lidze
Frederiksen zapowiedział, że drużyna będzie musiała przekuć rozczarowanie w sportową złość i jak najszybciej wrócić do zwycięstw. Intensywny mecz może wymusić rotacje w najbliższym spotkaniu Ekstraklasy, ale celem pozostaje zdobycie trzech punktów. Trener przypomniał również, że przed Lechem nadal znajduje się możliwość gry w fazie ligowej Ligi Europy, co byłoby postępem w porównaniu z poprzednim sezonem. Najpierw zespół musi jednak podnieść się po wyjątkowo bolesnym ciosie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY