Arsenal nie planuje latem wielkiego trzęsienia ziemi, ale to nie znaczy, że na Emirates będzie spokojnie. W klubie dojrzewa koncepcja bardziej selektywnych zmian, które mają odświeżyć kadrę, poprawić balans wieku i jednocześnie pomóc w lepszym zarabianiu na transferach. Efekt może być zaskakujący, bo na liście potencjalnych odejść znaleźli się także piłkarze dobrze znani kibicom i uznawani za ważne nazwiska przyszłości.
W północnym Londynie coraz wyraźniej widać, że po kosztownych inwestycjach z poprzednich okienek przyszedł czas na bardziej wyważone ruchy. Arsenal nie chce burzyć projektu budowanego przez Mikela Artetę, lecz stopniowo korygować skład tak, by uniknąć sytuacji, w której większa grupa doświadczonych zawodników zacznie jednocześnie tracić swoją wartość sportową. Chodzi więc raczej o kontrolowaną ewolucję niż o pełną przebudowę.
To podejście ma również wymiar finansowy. W klubie rośnie przekonanie, że Arsenal musi lepiej radzić sobie ze sprzedażą piłkarzy, zwłaszcza jeśli chce dorównać najsprawniej zarządzanym europejskim markom. Dotąd londyńczycy zbyt rzadko potrafili zamieniać swoich graczy na naprawdę duże wpływy, a poprawa tego elementu ma stać się jednym z ważniejszych zadań dla pionu sportowego.
Arsenal planuje letnie odejścia i odświeżenie składu
Nowa strategia zakłada, że zanim do drużyny dołączą kolejne nazwiska, najpierw trzeba zrobić dla nich miejsce. W praktyce oznacza to możliwe rozstania także z zawodnikami, którzy jeszcze niedawno wydawali się naturalną częścią długofalowego projektu. Na liście graczy, których przyszłość stoi pod znakiem zapytania, mają znajdować się Gabriel Martinelli, Myles Lewis-Skelly oraz Ethan Nwaneri.
Najgłośniej brzmi przypadek Martinellego. Brazylijczyk przez długi czas był jedną z najważniejszych postaci ofensywy Arsenalu, ale obecnie jego pozycja nie jest już tak mocna jak wcześniej. Ma dostawać mniej minut, a jego forma nie daje takiego wpływu na grę jak w najlepszym okresie. Dodatkowo sytuację komplikuje długość kontraktu, bo umowa skrzydłowego obowiązuje tylko do końca następnego roku.
To właśnie ten czynnik może mocno wpłynąć na decyzje klubu. Jeśli Arsenal nie będzie chciał ryzykować utraty zawodnika na gorszych warunkach w przyszłości, może uznać najbliższe lato za najlepszy moment na sprzedaż. W takim układzie Martinelli stałby się jednym z najbardziej interesujących nazwisk dostępnych na rynku, nawet jeśli jego cena ostatecznie okaże się niższa od wcześniejszych oczekiwań.
Gabriel Martinelli może stracić miejsce w projekcie Artety
Ciekawie wygląda również sytuacja Lewisa-Skelly’ego. Jeszcze niedawno młody Anglik był przedstawiany jako jeden z najciekawszych wychowanków klubu i zawodnik, który może na dłużej zadomowić się w pierwszym zespole. Problem w tym, że po wzmocnieniach i zwiększeniu konkurencji w defensywie jego droga do regularnej gry zrobiła się znacznie trudniejsza.
W takich realiach Arsenal może dojść do wniosku, że dalsze trzymanie piłkarza bez realnej perspektywy większej liczby minut nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Jeśli klub faktycznie zdecyduje się na sprowadzenie bardziej doświadczonego zawodnika na tę pozycję, Lewis-Skelly może zostać wypchnięty jeszcze dalej od składu. To sprawia, że jego odejście zaczyna wyglądać jak scenariusz całkiem prawdopodobny.
W tle pojawia się też temat Tino Livramento, którego Arsenal ma monitorować od dłuższego czasu. To sugeruje, że londyńczycy rozpatrują nie tylko sprzedaż młodego defensora, ale też szybkie zastąpienie go graczem gotowym do gry na najwyższym poziomie w Premier League i europejskich pucharach. Taki ruch wpisywałby się w logikę klubu, który chce łączyć rozwój z natychmiastową jakością.
Myles Lewis-Skelly i Ethan Nwaneri również pod znakiem zapytania
Trzecim nazwiskiem, które budzi spore zainteresowanie, jest Ethan Nwaneri. W jego przypadku problemem nie jest brak talentu, lecz bardzo trudne warunki do regularnego rozwoju. Arsenal ma dziś w ofensywie ogromną konkurencję, a przebicie się do ważniejszej roli przy takiej obsadzie staje się wyjątkowo skomplikowane.
Młody piłkarz przebywa obecnie na wypożyczeniu w Olympique’u Marsylia, ale także tam nie zdołał jeszcze zbudować naprawdę mocnej pozycji. Jego liczby pozostają skromne, a wpływ na grę nie jest na tyle duży, by mówić o przełomie. Dla klubu może to być sygnał, że warto rozważyć definitywne rozstanie, zanim wartość zawodnika zacznie spadać.
Arsenal chce więc wejść w lato z planem, który połączy sportową ambicję z większym pragmatyzmem. Zamiast gwałtownej rewolucji ma być uporządkowanie kadry, lepsze zarządzanie aktywami i przygotowanie zespołu na kolejne lata. A to oznacza, że nawet piłkarze z dużym nazwiskiem lub dużym potencjałem nie mogą dziś czuć się w Londynie całkowicie bezpiecznie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY