Max Verstappen nie ukrywa obaw przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych na Circuit of the Americas. Kierowca Red Bull Racing uważa, że nierówności toru w Austin wymknęły się spod kontroli i mogą powodować bardzo duże obciążenia dla kręgosłupa zawodników.
Verstappen niepokoi się przed GP USA
Holender już wcześniej żartował, że przed wizytą w Austin będzie potrzebował „nowego kręgosłupa”. Po obserwacji rundy WEC rozegranej na Circuit of the Americas 6 września jego ton wyraźnie się jednak zmienił. Verstappen przyznał, że stan nawierzchni naprawdę budzi jego obawy. Jego zdaniem nierówności są już na takim poziomie, że przestały być jedynie charakterystyczną cechą toru.
Czterokrotny mistrz świata podkreślił, że problem jest znany od lat, ale mimo kolejnych napraw nie udało się go skutecznie wyeliminować. Według niego podczas rywalizacji WEC pofałdowania były wyjątkowo mocno widoczne. To sprawia, że przed startem Formuły 1 nie czeka na weekend w Austin z takim entuzjazmem jak zwykle. Szczególnie niepokoi go wpływ toru na zdrowie kierowców.
Skąd biorą się nierówności w Austin?
Źródłem problemów jest podłoże, na którym zbudowano Circuit of the Americas. Obiekt powstał na teksańskiej glinie podatnej na kurczenie się i rozszerzanie w zależności od warunków atmosferycznych. Ruchy gruntu powodują przemieszczanie się nawierzchni i powstawanie kolejnych pofałdowań. Największe nierówności występują w miejscach intensywnego hamowania, gdzie asfalt jest dodatkowo mocno obciążany przez samochody.
Przed tegorocznym Grand Prix ponownie wykonywano prace naprawcze. Nową nawierzchnię położono między innymi pomiędzy zakrętami dziewiątym a jedenastym, a działania prowadzono również na odcinku od zakrętu dwunastego do dziewiętnastego. Już przed GP USA w 2024 roku wymieniono asfalt na całej długości toru. Zdaniem Verstappena podobne zabiegi nie rozwiązują jednak podstawowego problemu.
Verstappen chce znacznie większych prac
Kierowca Red Bulla uważa, że samo frezowanie i wymienianie asfaltu w najbardziej problematycznych miejscach jest jedynie rozwiązaniem tymczasowym. Według niego organizatorzy powinni zająć się podłożem znajdującym się pod nawierzchnią. To właśnie tam leży przyczyna ciągłego powstawania nowych deformacji. Holender porównał dotychczasowe naprawy do zaklejania poważniejszego problemu plastrem.
Verstappen zaznaczył, że bardzo lubi sam układ Circuit of the Americas, obiekt oraz Austin. Jego krytyka nie dotyczy więc projektu toru, który uważa za jeden z najlepszych w kalendarzu. Problemem jest wyłącznie stan nawierzchni. Jego zdaniem konieczne mogą być znacznie bardziej kosztowne i czasochłonne prace konstrukcyjne.
Nowe bolidy mogą jeszcze pogorszyć sytuację
Można byłoby zakładać, że odejście od wcześniejszych konstrukcji mocno opartych na efekcie przyziemnym zmniejszy problem nierówności. Verstappen uważa jednak, że w Austin może być wręcz przeciwnie. Tegoroczne samochody mają bardzo mały prześwit szczególnie w zakrętach. Na prostych mogą korzystać z trybu podnoszącego bolid, ale podczas hamowania sytuacja staje się znacznie trudniejsza.
Najbardziej problematyczne pofałdowania znajdują się właśnie w strefach hamowania oraz w zakrętach. W takich miejscach samochód może regularnie uderzać podłogą o asfalt. Kierowcy mają także trudności z przewidywaniem zachowania bolidu, szczególnie po opuszczeniu najbardziej używanej linii przejazdu. Verstappen zwrócił uwagę, że ruchy gruntu sprawiają, iż poszczególne fragmenty toru potrafią zmieniać się w nietypowy sposób.
Nawet ponad 9G na kręgosłup
Najmocniejszym argumentem Verstappena są jednak przeciążenia odczuwane przez kierowców. Holender ujawnił, że w ubiegłym roku podczas pokonywania jednego z zakrętów działało na niego przeciążenie rzędu 5-6G. Jednocześnie odnotowano pionowe uderzenia przekraczające nawet 9G. Takie siły oddziałują bezpośrednio na kręgosłup kierowcy.
Verstappen przyznał, że po ponad jedenastu sezonach w Formule 1 coraz mocniej zwraca uwagę na kwestie zdrowotne. Badania jego kręgosłupa miały wykazać, że dolny odcinek nie znajduje się już w idealnym stanie. Kierowca zdaje sobie sprawę, że duże przeciążenia są nieodłączną częścią wyścigów. Jego zdaniem nie oznacza to jednak, że należy akceptować dodatkowe obciążenia wynikające ze złego stanu nawierzchni.
Problem może dotyczyć wszystkich kierowców
Holender podkreślił, że kwestia nie sprowadza się jedynie do komfortu podczas jazdy. Wielokrotne, gwałtowne uderzenia mogą na przestrzeni lat zwiększać obciążenie organizmu zawodników. Szczególnie niepokojące są sytuacje, w których samochód podczas hamowania dobija do nawierzchni i przekazuje siły bezpośrednio na ciało kierowcy. W Austin takich miejsc jest wyjątkowo dużo.
Verstappen uważa, że Formuła 1 nie powinna przyjmować podobnych warunków jako czegoś normalnego. Choć sporty motorowe z natury wiążą się z dużymi przeciążeniami, część z nich można jego zdaniem ograniczyć poprzez odpowiednie przygotowanie obiektów. Dlatego przed GP USA ponownie zaapelował o bardziej zdecydowane działania. W jego ocenie obecna sytuacja na Circuit of the Americas przekroczyła już akceptowalny poziom.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY