Wokół Mateusza Kochalskiego znów robi się głośno, choć ostatnie plotki brzmiały jak sportowe science fiction. Przez moment łączono 25-letniego bramkarza z przenosinami do Borussii Dortmund, ale taki scenariusz dziś nie wygląda realnie. Znacznie bardziej konkretna wydaje się inna ścieżka: Widzew Łódź ma ponownie rozważać sprowadzenie golkipera grającego w Azerbejdżanie.
Z Azerbejdżanu do Europy. Kochalski długo czekał na przełom
Wyjazd Kochalskiego do Qarabagu początkowo budził wątpliwości. Dla wielu obserwatorów był to kierunek nieoczywisty, a pierwszy sezon tylko podkręcił pytania o to, czy był to krok we właściwą stronę. Sam zawodnik miał mieć poczucie, że nie idzie to tak, jak powinno.
Dopiero kolejna kampania przyniosła zwrot. W lidze trener miał rotować obsadą bramki, ale w europejskich rozgrywkach postawił właśnie na Polaka. I to była dla niego szansa, którą wykorzystał w najlepszy możliwy sposób.
Wielkie mecze, wielkie nazwiska. Liga Mistrzów wypromowała Polaka
W najbardziej prestiżowych spotkaniach Kochalski miał pokazywać pełnię możliwości: ważne interwencje, spokój w polu karnym, pewność przy strzałach z dystansu. Takie występy w Lidze Mistrzów sprawiły, że jego nazwisko zaczęło krążyć szerzej – również w kontekście klubów z topowych lig.
Stąd późniejsze spekulacje o wielkim transferze. Jednak bramkarz zdecydował się zostać w Qarabagu, a to mocno zmieniło dynamikę całej historii.
Widzew próbował już latem. Teraz może być trudniej, bo wzrosła cena
Widzew ma wrócić do tematu, który nie jest dla niego nowością. Łodzianie interesowali się Kochalskim już w letnim oknie, ale wtedy wybrali inne rozwiązania między słupkami. Od tamtej pory status bramkarza urósł – a wraz z nim jego rynkowa wycena.
Problem polega na tym, że Kochalski jest związany z Qarabagiem kontraktem do lata 2027 roku, z możliwością przedłużenia o kolejny sezon. To oznacza, że potencjalna transakcja musiałaby zostać dogadana na warunkach, które przekonają także klub z Azerbejdżanu.
Drągowski w tle, ale Widzew celuje w „głośniejsze nazwisko”
W ostatnim czasie Widzew był łączony z Bartłomiejem Drągowskim, jednak z kuluarów miało wynikać, że to nie był numer jeden na liście. W klubie od początku mieli rozglądać się za bramkarzem o mocniejszym „ciężarze” nazwiska i profilu, który daje pewność na lata.
W tym kontekście Kochalski pasuje do układanki: jest w dobrym wieku, ma za sobą trudną drogę i moment, w którym udowodnił, że potrafi bronić na dużej scenie.
Ekstraklasa już go zna. Legia nie dała mu debiutu, dziś temat wraca
Kochalski nie jest anonimowy dla polskich kibiców – ma na koncie 38 występów w Ekstraklasie. Nie doczekał się natomiast szansy w Legii Warszawa, co z perspektywy czasu może wyglądać jak zmarnowana możliwość, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak rozwinęła się jego kariera.
Jeśli Widzew rzeczywiście zdecyduje się na konkretny ruch, będzie to próba ściągnięcia bramkarza „na gotowo” – takiego, który nie potrzebuje pół roku adaptacji i potrafi udźwignąć presję od pierwszego meczu.