Zimowe okno w Łodzi zapowiada się na dużo głośniejsze, niż kibice przyzwyczaili się w ostatnich latach. Bartłomiej Drągowski ma być dopiero początkiem, a Widzew rozgląda się za kolejnym reprezentantem Polski, który podniósłby jakość i… dodał drużynie rozpoznawalności. Przez moment wydawało się, że wszystko zmierza w stronę Przemysława Wiśniewskiego, ale na stole pojawił się też inny, jeszcze bardziej „medialny” wariant.
Drągowski już jest, a temat drugiego wzmocnienia nabiera tempa
Gdy Drągowski został zapytany, czy namawia Wiśniewskiego na przenosiny do Widzewa i wymijająco uciął temat, wiele osób uznało to za czytelny sygnał: rozmowy faktycznie trwają. Niedługo później zaczęły krążyć informacje, że obrońca Spezii jest otwarty na powrót do Ekstraklasy, co tylko dolało oliwy do ognia.
Jednocześnie w klubie nikt nie chce działać impulsywnie. To, że zawodnik jest „na radarze”, nie oznacza jeszcze, że transfer zostanie dopięty. Widzew ma analizować kilka scenariuszy i czekać, jak ułoży się sytuacja na rynku.
Przemysław Wiśniewski: opcja realna, ale bez gwarancji
Wiśniewski rzeczywiście wyglądał na naturalnego kandydata, jeśli priorytetem jest wzmocnienie środka obrony. Przy jego nazwisku pojawiły się sugestie, że kierunek Ekstraklasa wchodzi w grę, ale do finalizacji daleka droga. W takich sprawach kluczowe są detale: oczekiwania finansowe, warunki kontraktu, a także to, czy klub ma alternatywę, która w danym momencie wydaje się korzystniejsza. I właśnie alternatywa może okazać się elementem, który spowolni temat Wiśniewskiego.
Bartosz Bereszyński w Widzewie? Klub ma rozważać głośny ruch
Widzew ma brać pod uwagę sprowadzenie Bartosza Bereszyńskiego. To rozwiązanie z zupełnie innej półki wizerunkowo, bo mowa o piłkarzu kojarzonym z Serie A i wieloma latami gry na wysokim poziomie. Obecnie Bereszyński występuje w Palermo w Serie B, co może teoretycznie ułatwiać rozmowy, choć w praktyce wszystko zależy od warunków i tego, jak zawodnik patrzy na ewentualny powrót do Polski.
Na ten moment nie ma jasności, jak zaawansowane jest zainteresowanie i czy to temat „na serio”, czy raczej opcja wpisana na listę możliwości. Sam fakt, że takie nazwisko pojawia się w kontekście Widzewa, pokazuje jednak, że klub myśli o wzmocnieniach w sposób odważniejszy niż typowa „łata” na rundę.
Jovićević czeka na rozwój sytuacji na rynku
Widzew ma też obserwować, czy uda się pozyskać innego piłkarza z północy Europy, co może wpływać na decyzje w sprawie krajowych nazwisk. To typowe w zimowym oknie: kluby równolegle prowadzą kilka ścieżek, bo jedna blokuje się na etapie negocjacji, inna przyspiesza w ostatniej chwili. Dlatego nawet jeśli Wiśniewski jest dostępny, nie musi być pierwszym wyborem w danym momencie.
Bereszyński zanotował w trwających rozgrywkach 11 występów. Co istotne, jesienią dostał także powołanie do reprezentacji Polski od Jana Urbana. To szczegół, który może działać w dwie strony: z jednej podkreśla, że nadal jest w kręgu zainteresowań selekcjonera, z drugiej przypomina, jak ważna może być regularna gra w kontekście utrzymania miejsca w kadrze.
Co oznaczałby taki transfer dla Widzewa?
Jeśli do Łodzi trafiłby Bereszyński, Widzew zyskałby zawodnika o dużym doświadczeniu i rozpoznawalności, który mógłby pomóc nie tylko na boisku, ale też w szatni. Z kolei scenariusz z Wiśniewskim to bardziej „sportowa inwestycja” w obrońcę, który może wejść w rytm ligi szybciej i być rozwiązaniem na kilka sezonów.
Najbliższe dni pokażą, czy Widzew pójdzie w stronę głośnego nazwiska, czy w bezpieczniejszy wariant kadrowy. Jedno jest pewne: po sprowadzeniu Drągowskiego klub ewidentnie nie zamierza zamykać okna bez kolejnego mocnego ruchu.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY