Widzew Łódź to klub, który przez lata cieszył się niezachwianą popularnością wśród swoich kibiców. Jednak ostatni mecz z Górnikiem pokazał, że nawet najwierniejsi fani potrafią się zniechęcić. Co sprawiło, że na trybunach zabrakło kompletu widzów, mimo dostępności biletów, które wcześniej rozchodziły się błyskawicznie?
Niecodzienna sytuacja na trybunach Widzewa
W środowisku kibicowskim Widzewa Łódź mecz na stadionie przy al. Od otwarcia nowego obiektu w marcu 2017 roku, praktycznie każdy mecz był rozgrywany przy pełnych trybunach. Średnia frekwencja wynosiła ponad 17 tysięcy widzów, a możliwości stadionu to 18 tysięcy miejsc. To właśnie zaangażowanie kibiców, którzy po bankructwie klubu aktywnie uczestniczyli w jego odbudowie, stało się fundamentem tej wysokiej frekwencji. Od sezonu 2017/2018 bilety sezonowe rozchodziły się na pniu. Jednak ostatnio coś się zmieniło.
Zazwyczaj osoby nieposiadające karnetów musiały się natrudzić, by zdobyć jednorazowe wejściówki. Były one dostępne tylko wtedy, gdy karnetowicze decydowali się nie przychodzić na mecz i zwalniali swoje miejsca. Taka sytuacja sprawiała, że pojedyncze bilety znikały z systemu w mgnieniu oka. Tym razem było inaczej. Na dzień przed spotkaniem z Górnikiem w sprzedaży pojawiło się około 500 biletów, z których część nie znalazła nabywców. Kolejne bilety trafiały do sprzedaży, a tuż przed meczem dostępnych było jeszcze około tysiąca wejściówek.
Zarejestruj się Zakłady z kursem min. 1,85 obstawiasz bez 12% podatku. Załóż konto już dziś!
Rozczarowanie wynikami i reakcja fanów
Paweł, wierny kibic Widzewa, przyznał, że wyniki drużyny w tym sezonie są mocno rozczarowujące, co wpłynęło na brak zainteresowania miejscami w loży, które oferował swoim znajomym. Celny tego dnia był komentarz kibiców, którzy jednomyślnie wyrażali swoje niezadowolenie z wyników zespołu.
Po raz pierwszy od dawna klub musiał aktywnie promować sprzedaż biletów, publikując w mediach społecznościowych zachętę do wizyty w „Sercu Łodzi”. Mimo że frekwencja na meczu nadal była wysoka, bo na trybunach zasiadło 16 498 widzów, odnotowano brak kompletu, co jest niezwykłą sytuacją od otwarcia stadionu.
Na boisku też nie było lepiej. Widzew w tym sezonie odniósł tylko jedno zwycięstwo w Białymstoku, a na własnym stadionie pozostaje bez wygranych w bieżących rozgrywkach. Z ich siedmiu meczów w Łodzi, pięć kończyło się remisem, a dwa porażką. Jakby tego było mało, zespół ma jeszcze dwa mecze przed końcem roku, obawiając się zakończenia rundy bez wygranej na własnym terenie.
Wytrwałość kibiców kontra brak sukcesów
Kibice Widzewa jednoznacznie pokazali swoje niezadowolenie także przez kreatywną oprawę na trybunach, odnoszącą się do legendarnego mitu o Syzyfie. Ciężka praca i lojalność nieustannie czekających na sukcesy fanów Widzewa została zobrazowana przez łódź malowaną w barwy klubu, którą postać pcha pod górę. Nadzieje miał rozbudzić Robert Dobrzycki, milioner, który w marcu ubiegłego roku zainwestował w klub znaczące środki, licząc na lepsze wyniki.
Zamiast osiągnięć, Widzew zaledwie w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu zdołał utrzymać się w Ekstraklasie. Obecnie zespół balansuje niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Nakłady finansowe na transfery sięgnęły około 25 milionów euro.
Niezwykle trudna sytuacja Widzewa na boisku i wśród kibiców nie napawa optymizmem na przyszłość. Jednak lojalni fani, mimo obecnych trudności, pozostają przy swoim ukochanym klubie, oczekując na lepsze dni.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY