Jeszcze tej zimy w okresie przygotowawczym Wisła Kraków bardzo poważnie rozważała transfer młodego bramkarza, którego widziała w roli jednego z filarów zespołu po awansie do Ekstraklasy. Rozmowy były konkretne, a plan długofalowy. Ostatecznie jednak do porozumienia nie doszło, a cała sprawa zakończyła się impasem, który może mieć konsekwencje także dla samego zawodnika.
Wisła planuje kadrę pod Ekstraklasę
Choć Wisła Kraków formalnie nie przypieczętowała jeszcze awansu, jej pozycja w tabeli pozwala już myśleć o przyszłości. Zespół prowadzony przez Mariusz Jop znakomicie rozpoczął rundę wiosenną, wygrywając 3:1 z GKS Tychy, co tylko potwierdziło wysoką dyspozycję drużyny.
Zimą klub nie przeprowadził rewolucji kadrowej. Jedynym nowym nazwiskiem był Jordi Sánchez, który ma zwiększyć rywalizację w ofensywie i stanowić alternatywę dla Angela Rodado. Równolegle w gabinetach toczyły się jednak rozmowy dotyczące wzmocnienia bramki.
Bramkarz, którego Wisła chciała postawić w pierwszym składzie
Na radarze Białej Gwiazdy znalazł się Axel Holewiński, zawodnik Pogoń Szczecin, który jesienią imponował formą na wypożyczeniu w Polonii Bytom. Dobre występy sprawiły, że wypożyczenie zostało przedwcześnie zakończone, a Pogoń próbowała skłonić bramkarza do podpisania nowego kontraktu.
Do porozumienia jednak nie doszło. W konsekwencji zawodnik trafił do zespołu rezerw, co otworzyło przestrzeń do rozmów z Wisłą.
Konkretna oferta i długofalowy plan
Z perspektywy krakowskiego klubu był to ruch przemyślany. Wisła widziała w 19-latku bramkarza, na którego można postawić po awansie do Ekstraklasy i jednocześnie zawodnika z dużym potencjałem sprzedażowym. W trakcie negocjacji padła nawet propozycja, by Pogoń otrzymała 50 procent od kolejnego transferu z udziałem piłkarza.
To pokazuje skalę determinacji Wisły i wiarę w rozwój młodego golkipera, będącego jednocześnie reprezentantem młodzieżowych kadr Polski.
Pogoń powiedziała „nie”
Mimo atrakcyjnych warunków Pogoń Szczecin nie zaakceptowała takiego rozwiązania. Klub nie zdecydował się na oddanie zawodnika, a rozmowy zostały zakończone bez finalizacji transferu. W efekcie Wisła musiała zrezygnować z planu, który zakładał budowę obsady bramki na lata.
Zawieszona kariera i niewiadoma przyszłość
Całą kulisę sprawy ujawnił Mateusz Borek, podkreślając, że zawodnik znalazł się obecnie w bardzo trudnym położeniu. Brak regularnej gry i brak nowego kontraktu sprawiają, że jego sytuacja sportowa utknęła w martwym punkcie.
Wisła była gotowa dać mu scenę, na której mógłby się wypromować w Ekstraklasie. Tym razem ten scenariusz nie doszedł do skutku, a zimowa saga transferowa zakończyła się bez happy endu – zarówno dla krakowskiego klubu, jak i dla samego bramkarza.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY