1. LIGA POLSKA

Wisła Kraków rozbiła w sparingu Stal Mielec. Nowy nabytek z bramką!

Jeśli ktoś szukał na koniec zimowych przygotowań sygnału, że Wisła Kraków jest gotowa na ligowy restart, to dostał go w najmocniejszej możliwej formie. W próbie generalnej „Biała Gwiazda” rozbiła Stal Mielec aż 5:0, a jednym z bohaterów został nowy napastnik, który otworzył swoje konto bramkowe jeszcze przed pierwszym oficjalnym występem.

Wisła Kraków zamyka przygotowania mocnym akcentem

Krakowianie wrócili do Polski po obozie w Turcji, a końcówka sparingów nie zawsze była uspokajająca. Seria remisów i porażek mogła podkręcać niepewność kibiców, bo wyniki nie układały się w logiczną opowieść o rosnącej formie. Tym bardziej ostatni sprawdzian wybrzmiał jak odpowiedź na wszystkie wątpliwości: zespół wyglądał konkretnie, miał tempo, a przede wszystkim — skuteczność.

Wysokie zwycięstwo nie jest oczywiście gwarancją udanej wiosny, ale daje coś bardzo cennego na finiszu przygotowań: pewność, że plan gry działa, a drużyna potrafi przełożyć kontrolę meczu na gole.

Sparing 3 × 45 minut: spokojny start, potem pełna dominacja

Mecz rozegrano w nietypowym, rozbudowanym formacie 3 × 45 minut. Pierwsza tercja była dość „szachowa” — obie strony grały uważnie, nie otwierały się przesadnie i długo brakowało sytuacji, które zmuszałyby bramkarzy do kapitulacji. Efekt? Bezbramkowy remis po pierwszej części i wrażenie, że to może być test cierpliwości.

Druga odsłona wyglądała już zupełnie inaczej. Wisła przyspieszyła, przejęła inicjatywę i zaczęła częściej przenosić ciężar gry pod pole karne rywala. Wynik otworzył Marc Carbó, a chwilę później prowadzenie podwyższył James Igbekeme. Te dwa trafienia ustawiły dalszy przebieg spotkania — od tego momentu krakowianie grali coraz swobodniej, a Stal musiała gonić nie tylko wynik, ale i kontrolę nad wydarzeniami na boisku.

Rotacje w składzie: sprawdzanie wariantów i nowych twarzy

W trakcie drugiej części spotkania trener Mariusz Jop zaczął szerzej rotować składem, co w sparingu jest zwykle równie ważne jak sam rezultat. Na murawie pojawili się m.in. Anton Czyczkan, Julian Lelieveld, Mariusz Kutwa oraz Jordi Sánchez. Zmiany nie rozbiły rytmu, a wręcz przeciwnie — świeżość kolejnych zawodników utrzymała intensywność.

Przed ostatnią tercją do gry weszli następni piłkarze, a skład został „domknięty” tak, by każdy z ważnych elementów kadry złapał swoje minuty i mógł dopisać kolejne argumenty do selekcyjnej układanki.

Jordi Sánchez z pierwszym golem: ważny sygnał przed ligą

Najmocniejszy moment końcówki należał do nowych twarzy. W 104. minucie Jordi Sánchez zdobył swojego pierwszego gola w barwach Wisły — jeszcze nieoficjalnie, ale wystarczająco wyraziście, by kibice mogli odetchnąć z ulgą. Taki debiutancki akcent bywa bezcenny: napastnik szybko łapie pewność, a zespół dostaje potwierdzenie, że w ofensywie jest dodatkowa opcja na wiosnę.

Chwilę później dołożył trafienie Alan Uryga, a wynik na 5:0 zamknął Ardit Nikaj. Wysoka wygrana stała się więc nie tylko efektem dominacji, ale też pokazem szerokości kadry — strzelali zawodnicy o różnych rolach i charakterystykach.

Ligowy powrót i przewaga w tabeli

Sparing ze Stalą był ostatnim akordem przygotowań przed startem rundy wiosennej. Już w piątek 6 lutego o 20:30 Wisła zagra u siebie z GKS Tychy prowadzonym przez Łukasza Piszczka. Stawka jest jasna: utrzymać tempo lidera i potwierdzić, że wysoka forma ze sparingu nie była jednorazowym „wystrzałem”.

Na papierze sytuacja krakowian wygląda komfortowo, bo przewaga punktowa nad wiceliderem jest znacząca, ale wiosna często weryfikuje takie kalkulacje. Dlatego ten mecz kontrolny może okazać się ważniejszy, niż sugeruje jego nieoficjalny status: dał drużynie energię, dał bramki, dał spokój. A tego na progu ligowej walki zwykle potrzebuje się najbardziej.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY