Transfer Mateusza Lisa do Lecha Poznań może być jednym z ciekawszych ruchów mistrza Polski, ale przy okazji odświeżył temat zaległych pieniędzy należnych Wiśle Kraków. Jarosław Królewski przypomniał, że „Biała Gwiazda” wciąż czeka na środki związane z wcześniejszymi transakcjami bramkarza. W Krakowie nie kryją rozczarowania tempem działania piłkarskich instytucji.
Mateusz Lis blisko powrotu do Ekstraklasy
Lis ma przenieść się z tureckiego Göztepe SK do Lecha Poznań. Kwota transferu ma wynieść około miliona euro, a po powrocie z urlopu bramkarz powinien podpisać z „Kolejorzem” trzyletnią umowę.
Dla Lecha byłby to ruch wzmacniający obsadę bramki przed sezonem pełnym wyzwań. Mistrz Polski przygotowuje się do rywalizacji na kilku frontach, dlatego szuka zawodników gotowych do natychmiastowej walki o miejsce w składzie. Lis zna polskie realia i ma za sobą zagraniczne doświadczenie, co może być dla poznaniaków ważnym argumentem.
Wisła Kraków przypomina o zaległościach
Informacje o nadchodzącym transferze wywołały reakcję Jarosława Królewskiego. Prezes Wisły Kraków zwrócił uwagę, że klub nadal nie otrzymał wszystkich pieniędzy związanych z wcześniejszymi ruchami transferowymi Lisa.
Bramkarz występował w Wiśle w latach 2018–2021. Następnie trafił do tureckiego Altay SK, później był związany z Southampton oraz Göztepe. Według Królewskiego przy tych transakcjach inne podmioty zarobiły już swoje pieniądze, natomiast krakowski klub nadal czeka na należności.
Chodzi o setki tysięcy euro
Z wypowiedzi prezesa Wisły wynika, że sprawa dotyczy dużych kwot. Królewski wskazał, że klub czeka na kilkaset tysięcy euro. W innym wpisie wspomniał o 600 tysiącach euro oraz odsetkach, które miały nie trafić do Krakowa przy rozliczeniach związanych z transferem z Wisły do tureckich klubów.
Działacz mocno skrytykował FIFA i UEFA, zarzucając im opieszałość oraz nieskuteczność w egzekwowaniu należności. W jego ocenie system pozwala na sytuacje, w których klub przez długi czas nie otrzymuje pieniędzy, mimo że transfery zostały przeprowadzone i kolejne strony korzystały z wartości zawodnika.
Transfer Lisa ma także krakowski kontekst
Dla Lecha najważniejsze będzie dopięcie transakcji i włączenie bramkarza do kadry przed nowym sezonem. Dla Wisły sprawa ma jednak inny wymiar. Każdy kolejny transfer Lisa przypomina, że krakowski klub wciąż czeka na rozliczenia sprzed lat.
To pokazuje, że rynek transferowy nie kończy się na podpisaniu umowy między klubami. Równie ważne są późniejsze płatności, mechanizmy solidarnościowe, odsetki i egzekucja zobowiązań. W przypadku Wisły oczekiwanie trwa na tyle długo, że temat wrócił przy okazji ruchu zupełnie innego klubu.
Jeśli Lis faktycznie trafi do Lecha, będzie to dla niego kolejny etap kariery i powrót do polskiej ligi. W Krakowie nadal będą jednak patrzeć na tę historię przez pryzmat pieniędzy, które zdaniem władz Wisły dawno powinny znaleźć się na klubowym koncie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY