Włosi wciąż mogą marzyć o mundialu, choć dziś brzmi to jak scenariusz z pogranicza sensacji. Po bolesnej porażce w finale baraży wydawało się, że droga na mistrzostwa świata została definitywnie zamknięta. Tymczasem wokół turnieju pojawił się polityczno-sportowy wątek, który sprawia, że temat udziału Italii znów wraca.
Pod koniec marca reprezentacja Włoch przeżyła ogromne rozczarowanie. Remis z Bośnią i Hercegowiną, a następnie przegrana seria rzutów karnych przekreśliły nadzieje na bezpośrednie wejście do grona uczestników mundialu 2026. Dla kibiców był to kolejny dotkliwy cios i moment, który miał oznaczać definitywny koniec marzeń o wyjeździe na turniej.
Choć sportowo sprawa wydaje się zamknięta, w tle pojawiły się okoliczności, które mogą jeszcze wpłynąć na ostateczny skład uczestników. Chodzi o sytuację Iranu, którego obecność na mistrzostwach świata stała się przedmiotem spekulacji ze względu na napiętą sytuację międzynarodową i konflikt zbrojny.
Iran w centrum zamieszania przed mundialem 2026
Od pewnego czasu nie milkną pytania o to, czy Iran rzeczywiście ostatecznie pojawi się na turnieju organizowanym w Ameryce Północnej. Wątpliwości wynikają nie tylko z sytuacji politycznej, ale też z relacji tego kraju z jednym ze współgospodarzy imprezy, czyli Stanami Zjednoczonymi.
Publicznie przedstawiciele FIFA starają się tonować nastroje i podkreślają, że irańska kadra ma wystąpić w mistrzostwach świata zgodnie z planem. Mimo to w medialnych analizach pojawiają się alternatywne warianty na wypadek, gdyby doszło do niespodziewanego wycofania tej reprezentacji jeszcze przed rozpoczęciem turnieju.
FIFA może stanąć przed koniecznością awaryjnej decyzji
Gdyby miejsce Iranu rzeczywiście się zwolniło, światowa federacja musiałaby bardzo szybko zdecydować, jak uzupełnić stawkę uczestników. Jedna z możliwych ścieżek zakładałaby wskazanie innej drużyny z Azji, a wśród kandydatów najczęściej wymieniane są Zjednoczone Emiraty Arabskie.
To rozwiązanie wydaje się najbardziej praktyczne z organizacyjnego punktu widzenia. Nie wymagałoby bowiem budowania dodatkowego mini-turnieju ani ingerowania w już napięty kalendarz międzynarodowy. Właśnie dlatego taki wariant bywa oceniany jako najbardziej realny, jeśli FIFA zostałaby zmuszona do działania w trybie awaryjnym.
Włochy mogą liczyć na baraże międzykontynentalne
Istnieje jednak także inny scenariusz, znacznie ciekawszy z perspektywy włoskich kibiców. W grę mogłoby wejść rozegranie dodatkowych baraży międzykontynentalnych, które wyłoniłyby następcę ewentualnego wakatu. W takim układzie reprezentacja Włoch mogłaby zostać dopuszczona do walki o ostatnie miejsce na mundialu.
Atutem Italii byłaby tu pozycja rankingowa. Wśród zespołów, które nie zakwalifikowały się na turniej, to właśnie Włosi należą do najwyżej notowanych. Taki argument mógłby odegrać znaczącą rolę, gdyby FIFA szukała sportowego uzasadnienia dla dopuszczenia kolejnej reprezentacji do dodatkowej rywalizacji.
Na dziś to wciąż bardziej teoria niż realny plan
Mimo medialnych rozważań trzeba jednak jasno zaznaczyć, że taki obrót spraw pozostaje mało prawdopodobny. Największym problemem byłyby względy logistyczne. Upchnięcie kolejnych spotkań w już przeładowanym terminarzu oznaczałoby spore komplikacje dla federacji, klubów i samych zawodników.
Dlatego na ten moment bardziej realny wydaje się prostszy wariant, czyli administracyjne wskazanie nowego uczestnika bez organizowania dodatkowych meczów. Historia futbolu zna już podobne przypadki, gdy jedna drużyna zastępowała inną tuż przed dużym turniejem. To jednak nie zmienia faktu, że dopóki nie zapadną żadne oficjalne decyzje, Włochom pozostaje jedynie obserwować rozwój wydarzeń i mieć nadzieję, że temat ich udziału jeszcze całkowicie nie umarł.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY