Capita znów znalazł się w centrum transferowej gry, ale Radomiak Radom nie zamierza sprzedawać go po pierwszej lepszej ofercie. Do klubu wpłynęła propozycja z Chin opiewająca na 1,5 mln euro, jednak zarówno w gabinetach przy Struga, jak i po stronie piłkarza entuzjazmu nie widać. W praktyce ten temat może ruszyć dopiero wtedy, gdy stawka wyraźnie podskoczy.
Oferta z Chin za Capitę: 1,5 mln euro od Dalian Yingbo
Radomiak Radom otrzymał nową ofertę transferową za Capitę. Zgłosił się chiński Dalian Yingbo, proponując 1,5 miliona euro. Dla tego klubu miałaby to być kwota rekordowa, ale z perspektywy Radomiaka nie jest to propozycja, która przekonuje do szybkiej sprzedaży.
W Radomiu oczekiwania są wyższe – także dlatego, że Capita jest jednym z tych zawodników, którzy realnie „robią różnicę” na poziomie Ekstraklasy i mają potencjał, by zapracować na transfer do silniejszej ligi w Europie.
Capita w Radomiaku Radom: forma, która napędza rynek
Angolczyk swoją postawą w barwach Radomiaka zapracował na wzmożone zainteresowanie. Gdy piłkarz regularnie daje jakość w meczach ligowych, natychmiast pojawiają się kluby, które widzą w nim gotowy produkt: zawodnika do wzmocnienia ofensywy lub skrzydeł, kogoś, kto potrafi przyspieszyć grę i zrobić przewagę w pojedynkach.
Dla Radomiaka to jednocześnie szansa i wyzwanie. Z jednej strony rośnie wartość zawodnika, z drugiej – klub musi uważać, by nie osłabić się w kluczowym momencie sezonu bez adekwatnej rekompensaty.
Schalke 04 odpada: brak porozumienia mimo mocniejszej kwoty
Wcześniej wydawało się, że najbardziej realnym kierunkiem będzie Schalke 04. W pewnym momencie media sugerowały, że Capita dogadał się co do warunków kontraktu, a klub z Gelsenkirchen jest faworytem do dopięcia transferu.
Ostatecznie temat się posypał, bo zabrakło porozumienia między klubami. W tle miała pojawiać się kwota, która wraz z bonusami mogła sięgać około 2,5 miliona euro. To ważny punkt odniesienia: skoro przy takiej skali rozmowy nie zakończyły się transferem, tym bardziej trudno oczekiwać, że Radomiak zgodzi się na 1,5 mln euro bez mocnych dodatkowych argumentów.
Dlaczego Radomiak mówi „nie”: oczekiwania i logika negocjacji
Z perspektywy Radomiaka sprawa jest dość prosta. Jeśli klub ma oddać zawodnika, który jest jedną z gwiazd zespołu, musi dostać ofertę, która:
-
realnie rekompensuje sportową stratę,
-
daje możliwości szybkiego reagowania na rynku,
-
i pozwala budować budżet na kolejne okna.
Dlatego w Radomiu sygnał jest jasny: 1,5 mln euro nie zamyka tematu, a jeśli Dalian Yingbo chce wrócić do rozmów, musiałby znacząco podnieść propozycję.
Co z decyzją piłkarza: wyjazd poza Europę to nie tylko pieniądze
W tym przypadku nie chodzi wyłącznie o klub. Sam Capita ma nie być przekonany do kierunku chińskiego. To w pełni zrozumiałe: transfer poza Europę często oznacza zmianę priorytetów – mniej sportowej ekspozycji i trudniejszą drogę do powrotu na topowy rynek, za to potencjalnie lepsze warunki finansowe.
Żeby taka przeprowadzka była realna, zawodnik musiałby dostać propozycję, która nie tylko „dobrze wygląda na papierze”, ale faktycznie uzasadnia opuszczenie europejskiej sceny na tym etapie kariery.
Możliwy powrót z lepszą ofertą
Nie można wykluczyć, że Dalian Yingbo wróci z poprawioną propozycją. W kuluarach mówi się, że aby temat nabrał realnych kształtów, stawka musiałaby wzrosnąć co najmniej o około milion euro, a do tego konieczne byłyby warunki kontraktowe, które przekonają piłkarza.
Na dziś jednak układ jest czytelny: Radomiak nie pali się do sprzedaży, Capita nie jest zachwycony kierunkiem, a więc szanse na szybkie domknięcie transakcji są niewielkie. Jeśli cokolwiek ma się wydarzyć, to raczej dopiero po mocnym podbiciu stawki – i to po obu stronach: klubowej i zawodniczej.