Aktualności

10 lat temu wygrali Premier League, wczoraj spadli do 3 ligi!

To jeden z najmocniejszych upadków w nowoczesnej historii angielskiego futbolu. Leicester City, klub kojarzony z mistrzostwem, które wstrząsnęło Premier League, osunął się do League One. Wraz z drużyną spadek przeżywa Jakub Stolarczyk. Ten klub jeszcze niedawno miał być symbolem awansu do ścisłej czołówki, a dziś stał się przykładem, jak szybko ambicja bez kontroli może zamienić się w kryzys.

Do degradacji przypieczętowanej remisem 2:2 z Hull City doprowadził nie jeden słabszy sezon, lecz dłuższy proces. Leicester potrzebowało zwycięstwa, by zachować choć cień nadziei na pozostanie w lidze. Remis sprawił jednak, że matematyka stała się bezlitosna. Zespół traci siedem punktów do bezpiecznego miejsca, a do zdobycia pozostało mu już tylko sześć. Jakub Stolarczyk oglądał ten mecz z ławki rezerwowych.

Szczególnie mocno wybrzmiewa tu kalendarz. Za kilka dni klub mógłby wracać wspomnieniami do jednej z najpiękniejszych historii w dziejach ligi angielskiej. Na początku maja minie dziesięć lat od chwili, gdy Leicester sięgnęło po mistrzostwo Anglii. Zamiast rocznicowych wzruszeń pojawia się dziś pytanie, jak doszło do tak głębokiego tąpnięcia.

Od mistrzowskiej bajki do bolesnego zderzenia z rzeczywistością

Najprostsza odpowiedź brzmi: Leicester uwierzyło, że wyjątkowy sukces da się bez końca przedłużać. Klub zaczął funkcjonować tak, jakby na stałe wyrwał się z dotychczasowego miejsca w angielskiej hierarchii. Mistrzostwo nie zostało potraktowane jako zjawisko niezwykłe, lecz jako punkt wyjścia do dalszej ekspansji.

W klubie rosły aspiracje, a za nimi poszły kosztowne decyzje. Powstał nowoczesny ośrodek treningowy, a władze coraz wyraźniej wysyłały sygnał, że Leicester nie chce już tylko podgryzać największych. Celem stało się wejście do grona najpotężniejszych marek ligi. Problem polegał na tym, że za śmiałą wizją nie szła równie mocna podstawa finansowa i sportowa.

Rosnące wydatki, słabsze decyzje i utrata dawnej filozofii

Przez pewien czas Leicester potrafiło działać rozsądnie. Klub sprowadzał piłkarzy za umiarkowane pieniądze, rozwijał ich i sprzedawał z dużym zyskiem. Taki model dawał stabilność i pozwalał rywalizować z silniejszymi. Z czasem jednak ta strategia zaczęła się rozmywać.

Leicester zaczęło płacić więcej, ale nie zawsze trafiało z wyborem. Do drużyny dołączali zawodnicy, którzy nie spełniali oczekiwań, a ich kontrakty coraz mocniej obciążały budżet. Wśród transferów, które okazały się nietrafione, wymieniano:

  • Boubakary’ego Soumare,
  • Patsona Dakę,
  • Ryana Bertranda,
  • Jannika Vestergaarda.

Koszty utrzymania kadry rosły, wpływy nie nadążały, a jakość zespołu spadała. W efekcie Leicester znalazło się w pułapce: wydawało jak klub z wyższej półki, ale nie miało już wyników, które uzasadniałyby takie tempo.

Pandemia, błędne założenia i brak planu awaryjnego

Na sytuację wpłynęły też problemy właścicieli. Imperium King Power, związane z handlem na lotniskach, mocno odczuło skutki pandemii. Ograniczenie ruchu lotniczego uderzyło w podstawy biznesu, a to odbiło się również na możliwościach wspierania klubu. Leicester straciło finansowy komfort dokładnie wtedy, gdy najbardziej go potrzebowało.

Jeszcze groźniejsze okazało się jednak myślenie życzeniowe. W klubie zakładano wysokie miejsce w Premier League i planowano budżet tak, jakby niepowodzenie było mało realne. Gdy przyszły gorsze wyniki, zabrakło zabezpieczeń. Po spadku z elity Leicester zostało z wysokimi pensjami, których nie obniżały żadne klauzule. To był cios, po którym bardzo trudno było się podnieść.

Długi zaczęły ciążyć coraz mocniej, a kara w postaci odjęcia sześciu punktów odebrała drużynie resztki nadziei. Spadek do League One stał się faktem. Leicester wraca na trzeci poziom rozgrywkowy po 17 latach, ale tym razem nie jako ambitny klub z planem rozwoju, lecz jako zespół, który boleśnie przekonał się, że sukces bez umiaru potrafi stać się początkiem katastrofy.

Copywriter pracujący ze słowem na różnych płaszczyznach od dwudziestu lat. Uważa, że wiele rzeczy ma sens, ale życie pozbawione słowa i sportu jest go pozbawione.
Copywriter pracujący ze słowem na różnych płaszczyznach od dwudziestu lat. Uważa, że wiele rzeczy ma sens, ale życie pozbawione słowa i sportu jest go pozbawione.

Pozostałe wpisy

Transmisje

Stal Mielec – Śląsk Wrocław: Gdzie oglądać, O której transmisja? 25.04.2026

Kategorie

Pobierz aplikację

i zacznij wygrywać!