Fame MMA 31 miało zostać zapamiętane przez walki i turniej o BMW M5, ale po gali najgłośniej jest o konflikcie poza klatką. Spór między zawodnikami a zespołem sędziowskim osiągnął punkt, po którym dalsza współpraca stanęła pod dużym znakiem zapytania. Piotr Jarosz zasugerował już zakończenie pewnego etapu, a to może oznaczać poważny problem dla federacji.
Fame MMA 31 z konfliktem w tle
Sobotnia gala przyniosła 12 pojedynków, w tym specjalny turniej, którego stawką było BMW M5. W finale Alan Kwieciński pokonał Jose Simao, ale sportowa część wydarzenia szybko zeszła na dalszy plan. W trakcie gali narastał konflikt rozpoczęty jeszcze przed wejściem zawodników do klatki. Podczas odprawy szef sędziów Piotr Jarosz miał przekazać freak fighterom nieaktualny regulamin, a później próbował naprawić pomyłkę, zbierając podpisy pod nową wersją dokumentu. Chodziło między innymi o zapisy dotyczące kar finansowych za obrażanie arbitrów.
To wywołało ostrą reakcję Kasjusza Życińskiego, który skierował pod adresem sędziego nieprzychylne komentarze. Podobne sceny miały pojawić się także podczas ćwierćfinałów turnieju, gdy zawodnicy obrażali arbitrów już w oktagonie. Relacje między freak fighterami a sędziami były napięte od dawna, ale tym razem granica mogła zostać przekroczona. Według Macieja Turskiego z Kanalu Sportowego zespół sędziowski Jarosza nie wyobraża sobie dalszej pracy przy galach Fame MMA, jeśli federacja nie wyjaśni ostatnich wydarzeń.
Piotr Jarosz sugeruje koniec współpracy
Najmocniejszy sygnał wysłał Jarosz, który krótko odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. Z jego wpisu wynika, że wybrał spokój i chce zamknąć pewien etap. Taki komunikat brzmi jak zapowiedź rozstania, choć na formalne decyzje trzeba jeszcze poczekać. Jeżeli cały skład sędziowski pójdzie za swoim szefem, federacja może stanąć przed koniecznością szybkiego zbudowania nowej obsady arbitrów.
Fame MMA przesłało oświadczenie, ale nie odniosło się w nim szczegółowo do sytuacji z odprawy ani zachowania zawodników wobec sędziów. Federacja przyznała jedynie, że po raz kolejny mierzy się z kontrowersjami dotyczącymi współpracy z arbitrami i zapowiedziała zmiany, które mają przesunąć uwagę z pozasportowych sporów na widowisko w klatce lub ringu. W komunikacie pojawiła się także informacja o pomyśle na kolejną galę, ale zabrakło jasnej odpowiedzi na zarzuty, które doprowadziły do obecnego kryzysu.
Federacja musi ugasić pożar po gali
Dla Fame MMA to wyjątkowo niewygodny moment. Organizacja od lat opiera swój produkt na emocjach, napięciach i ostrych wypowiedziach, ale konflikt z arbitrami dotyka fundamentów prowadzenia wydarzeń. Sędziowie muszą mieć autorytet, a jeśli zawodnicy mogą ich publicznie obrażać bez natychmiastowego rozwiązania problemu, pojawia się pytanie o bezpieczeństwo, kontrolę nad galą i wiarygodność sportowej części widowiska.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy dojdzie do formalnego rozłamu. W świecie freak fightów emocje są częścią spektaklu, ale bez sprawnie działającego zespołu sędziowskiego trudno organizować kolejne gale na odpowiednim poziomie. Tym bardziej że kalendarz wydarzeń pozostaje napięty. Już 13 czerwca w Hali Sportowej Częstochowa odbędzie się Prime MMA 17, a cała branża będzie uważnie patrzeć, jak federacje poradzą sobie z narastającym napięciem wokół pracy arbitrów.