Maciej Kikolski trafił do Widzewa Łódź z nadzieją na regularną grę i rozwój, ale jego pobyt przy Piłsudskiego najprawdopodobniej szybko dobiegnie końca. Latem 22-letni bramkarz ma opuścić łódzki klub, choć nie powinien narzekać na brak zainteresowania.
Kikolski długo czekał na własną drogę
Maciej Kikolski jest wychowankiem Legii Warszawa, ale w pierwszym zespole stołecznego klubu nie zadebiutował. Doświadczenie zdobywał na wypożyczeniach, między innymi w Pogoni Siedlce, GKS-ie Tychy i Radomiaku Radom.
W tych drużynach pokazywał się z dobrej strony, dlatego przed obecnym sezonem Widzew Łódź zdecydował się zapłacić za niego 300 tysięcy euro. Transfer miał dać bramkarzowi stabilizację i szansę na mocniejszą pozycję w Ekstraklasie.
Rywalizacja w bramce Widzewa była burzliwa
Na początku sezonu Kikolski walczył o miejsce z Rafałem Gikiewiczem. Rozgrywki w roli pierwszego bramkarza rozpoczął bardziej doświadczony zawodnik, ale już w trzeciej kolejce między słupkami pojawił się 22-latek.
Kikolski nie zdołał jednak na stałe przekonać sztabu szkoleniowego. W końcówce letniego okna do Widzewa trafił Veljko Ilić, a jesienią bramkarze dostawali szanse na zmianę. Zimą sytuacja zmieniła się jeszcze bardziej, gdy klub sprowadził Bartłomieja Drągowskiego.
Drągowski zamknął drogę do składu
Po transferze Drągowskiego hierarchia w bramce Widzewa stała się jasna. Reprezentant Polski wywalczył pewne miejsce w składzie, a Kikolski oraz Ilić zostali przesunięci na dalszy plan.
W takich okolicznościach odejście młodszego bramkarza wydaje się naturalnym scenariuszem. Według Szymona Janczyka Kikolski latem na pewno pożegna się z RTS-em.
Zainteresowanie z Ekstraklasy
Mimo trudnego sezonu w Łodzi Kikolski może pozostać na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Kilka klubów z Ekstraklasy ma interesować się jego sytuacją.
Bramkarz rozegrał dla Widzewa łącznie 10 spotkań i zachował trzy czyste konta. To dorobek, który nie zapewnił mu stabilnej pozycji przy Piłsudskiego, ale może wystarczyć, by dostał nową szansę w innym klubie.