Miłosz Piekutowski miał być w Jagiellonii Białystok bramkarzem przyszłości, a być może nawet następcą Sławomira Abramowicza. Teraz coraz więcej wskazuje jednak na to, że 19-latek odejdzie z klubu po sezonie. Sprawa budzi emocje, bo dotyczy nie tylko kontraktu, lecz także zaufania, ambicji i gry o miejsce w bramce mistrza Polski.
Jagiellonia musi myśleć o bramce
Latem Jagiellonia może stanąć przed poważnym wyzwaniem. Sławomir Abramowicz wzbudza zainteresowanie innych klubów, dlatego w Białymstoku trzeba brać pod uwagę scenariusz jego odejścia.
Przez pewien czas wydawało się, że naturalny następca jest już w kadrze. Miłosz Piekutowski uchodzi za bramkarza o dużym potencjale, a niektórzy oceniali, że może mieć nawet większe możliwości rozwoju niż Abramowicz.
Piekutowski pokazał jakość, ale kontrakt wygasa
W obecnym sezonie 19-latek wystąpił w ośmiu meczach Jagiellonii. Zaprezentował się w nich solidnie i potwierdził, że ma argumenty, by w przyszłości walczyć o ważniejszą rolę.
Problem polega na tym, że jego kontrakt obowiązuje tylko do końca czerwca. Na ten moment wiele wskazuje, że umowa nie zostanie przedłużona, a współpraca między klubem i bramkarzem zakończy się po sezonie.
Spór o przyszłość młodego bramkarza
Wokół sprawy pojawiły się rozbieżne wersje. Według jednej z nich Piekutowski mógł liczyć na większą rolę już zimą, jeśli Jagiellonia sprzedałaby Abramowicza. Ten scenariusz ostatecznie się nie wydarzył.
Do sprawy odniósł się Jakub Seweryn. Dziennikarz krytycznie ocenił postawę otoczenia młodego bramkarza i zasugerował, że kontynuowanie współpracy może nie mieć sensu. Zwrócił też uwagę, że podobne napięcia rzadko pomagają młodym zawodnikom w rozwoju.
Czy Jagiellonia mogła coś obiecać?
Seweryn odniósł się również do sugestii, jakoby klub miał obiecać Piekutowskiemu sprzedaż Abramowicza. Jego zdaniem taki scenariusz byłby mało logiczny, zwłaszcza w środku sezonu, podczas walki o mistrzostwo Polski.
Dziennikarz podkreślił, że trudno zakładać, by Jagiellonia deklarowała odejście kluczowego piłkarza zawodnikowi, który nie miał jeszcze przedłużonej umowy. Wskazał także, że 19-latek od początku zimowych przygotowań nie trenował z zespołem i nie pojechał na obóz.
Rozstanie staje się coraz bardziej realne
Jeżeli strony nie znajdą porozumienia, Piekutowski odejdzie z Jagiellonii jako jeden z ciekawszych młodych bramkarzy na rynku. Dla białostockiego klubu byłaby to strata zawodnika z potencjałem, ale też zamknięcie sprawy, która zaczęła generować coraz większe napięcie.
Jagiellonia i tak będzie musiała przygotować plan na bramkę. Jeżeli Abramowicz odejdzie, klub będzie potrzebował nowej „jedynki”. Coraz mniej wskazuje na to, że zostanie nią Piekutowski.