Dante Stipica od miesięcy pozostaje na uboczu w Pogoni Szczecin, a jego nazwisko częściej pojawia się w kontekście plotek transferowych niż meczowych kadr. Choć formalnie widnieje w rezerwach, nie łapie nawet tam minut, co tylko podsyca pytanie: czy ta historia w Szczecinie dobiega końca? Coraz więcej wskazuje na to, że odpowiedź może nadejść szybciej, niż wielu się spodziewa.
Stipica poza grą: rezerwy bez minut i cisza wokół bramkarza
W Pogoni sytuacja 34-letniego bramkarza od dłuższego czasu jest zamrożona. Zamiast rywalizacji o skład — boczny tor. Ostatni oficjalny występ zanotował jeszcze wiosną 2024 roku, gdy grał na wypożyczeniu w Ruchu Chorzów. Wcześniej przez kilka sezonów był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci „Dumy Pomorza”, ale przełom nastąpił w momencie startu rozgrywek 2023/2024, kiedy jego pozycja w klubowej hierarchii wyraźnie się posypała.
To, co kiedyś było stabilnym układem, nagle przestało działać. Stipica z bramkarza kojarzonego z pierwszą drużyną stał się zawodnikiem, którego klub jakby „przechowuje” w strukturach, nie korzystając z jego usług. Takie sytuacje zazwyczaj mają dwa zakończenia: szybkie rozstanie albo ciche dotrwanie do końca umowy. W jego przypadku coraz bardziej realny wydaje się właśnie ten drugi wariant.
Końcówka kontraktu: ostatnia prosta do rozstania ze Szczecinem
Umowa Chorwata z Pogonią obowiązuje jedynie do końca czerwca bieżącego roku, co automatycznie zwiększa liczbę możliwych scenariuszy. Zawodnik z taką sytuacją kontraktową jest dla innych klubów atrakcyjny — negocjacje są prostsze, a ryzyko finansowe mniejsze. Nic więc dziwnego, że w ostatnich miesiącach regularnie pojawiały się sygnały o zainteresowaniu.
Latem pojawiały się informacje o możliwych przenosinach m.in. do ŁKS-u Łódź oraz do chorwackiej NK Istry. Z otoczenia klubu płynęły wtedy sygnały, że Pogoń analizuje propozycje i nie wyklucza rozwiązań pozwalających zamknąć temat. W pewnym momencie wątek miał prowadzić nawet do Świtu Szczecin, ale ten kierunek — mimo że krążył w przestrzeni medialnej — przestał być realny na długo przed finałem zimowego okienka.
Hajduk Split w grze: powrót z sentymentu i konkretnej potrzeby
Teraz na pierwszy plan wychodzi opcja najbardziej „filmowa”: powrót do Hajduka Split. Stipica jest wychowankiem tego klubu i ma za sobą kilkadziesiąt seniorskich występów w jego barwach. Z Hajdukiem rozstał się definitywnie w 2018 roku, więc ewentualny comeback byłby domknięciem pewnego etapu kariery — raczej w formule doświadczenia i wsparcia, niż walki o bycie numerem jeden.
Według medialnych doniesień transfer ma być na finiszu, a w nowym układzie Stipica miałby pełnić funkcję trzeciego bramkarza. To istotny detal, bo pokazuje, że Hajduk nie szuka rewolucji w bramce, tylko zabezpieczenia kadry. Powodem ma być uraz Ivicy Ivušicia — a więc klasyczna sytuacja, w której klub potrzebuje szybko domknąć temat obsady pozycji, sięgając po sprawdzone i dostępne rozwiązanie.
Pożegnanie bez fajerwerków?
Jeśli Stipica rzeczywiście odejdzie, w Szczecinie najpewniej zakończy się to bez wielkich komunikatów i emocjonalnych pożegnań. Taki jest zwykle finał historii, w której zawodnik przez długi czas pozostaje poza sportową układanką. Dla samego bramkarza ruch do Hajduka może być jednak czymś więcej niż tylko formalnym transferem — szansą na powrót do domu, odnalezienie sensu na ostatniej prostej kariery i funkcjonowanie w środowisku, które zna od podszewki.
W tej chwili kluczowy jest timing: kontrakt w Pogoni wygasa, a Hajduk potrzebuje zabezpieczenia bramki „na już”. Jeśli strony faktycznie są blisko porozumienia, rozwiązanie może pojawić się szybko — i zakończyć trwającą miesiącami banicję, która z perspektywy piłkarza była jednym z najtrudniejszych momentów ostatnich lat.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY