W Cracovii zrobiło się bardzo nerwowo, a wysoka porażka z Rakowem Częstochowa może uruchomić decyzję, która jeszcze kilka dni temu nie była tak oczywista. Wszystko wskazuje na to, że Luka Elsner znalazł się na granicy utraty posady, a niedzielny mecz mógł być jego ostatnim w roli trenera Pasów. W Krakowie rośnie presja, bo sytuacja w tabeli staje się coraz bardziej niebezpieczna.
Cracovia pojechała do Częstochowy z jasnym celem. W obecnym położeniu drużyna potrzebowała punktów, najlepiej kompletu, by odsunąć od siebie napięcie związane z dolnymi rejonami tabeli. Początek meczu dawał jeszcze pewne podstawy do optymizmu, bo krakowski zespół nie wyglądał źle i próbował nawiązać walkę z jednym z najmocniejszych rywali w lidze.
Z czasem przewaga Rakowa zaczęła jednak być coraz wyraźniejsza. Gospodarze przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku, a Cracovia miała coraz większy problem z odpowiedzią. Jeszcze przed przerwą sytuacja Pasów skomplikowała się podwójnie, bo zespół nie tylko stracił dwa gole, ale też został osłabiony po czerwonej kartce dla Amira Al-Ammariego.
Porażka z Rakowem może przesądzić o losie Luki Elsnera
Gra w osłabieniu jeszcze bardziej utrudniła Cracovii odwrócenie losów spotkania. Po zmianie stron Raków wykorzystał swoje atuty i nie pozwolił rywalowi wrócić do meczu. Ostatecznie skończyło się wynikiem 4:1, który sam w sobie jest bardzo bolesny, ale może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko strata trzech punktów.
Starcie w Częstochowie było najprawdopodobniej ostatnim meczem Luki Elsnera na ławce trenerskiej Cracovii. Na razie nie pojawił się oficjalny komunikat klubu, ale wszystko wskazuje na to, że władze poważnie rozważają zmianę szkoleniowca po kolejnym rozczarowującym występie.
Cracovia coraz mocniej osuwa się w stronę dołu tabeli
Taki scenariusz nie byłby zaskoczeniem, jeśli spojrzeć na wyniki krakowskiego zespołu z ostatnich miesięcy. Cracovia należy do najsłabiej punktujących drużyn w Ekstraklasie w tym okresie. Gorzej pod tym względem wypada jedynie ostatni zespół ligi, czyli Bruk-Bet Termalica Nieciecza. To najlepiej pokazuje skalę problemu, z jakim mierzy się klub.
W tabeli Pasy zajmują obecnie trzynaste miejsce i mają zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Taki układ sprawia, że margines błędu praktycznie przestał istnieć. Każda kolejna strata punktów może wepchnąć zespół w jeszcze większe tarapaty, a to oznacza, że klubowe władze muszą reagować szybko i zdecydowanie, jeśli chcą uniknąć jeszcze większego kryzysu.
W Krakowie mogło zabraknąć już wiary w poprawę
Największy problem Cracovii nie polega dziś wyłącznie na liczbach. Równie istotne jest to, że trudno dostrzec wyraźne symptomy poprawy. Zespół ma momenty, w których potrafi wyglądać obiecująco, ale zbyt często traci kontrolę nad meczami i popełnia błędy, które kosztują go bardzo dużo. Tak było również w spotkaniu z Rakowem, gdy po niezłym początku wszystko zaczęło się rozpadać.
Właśnie brak trwałego progresu mógł sprawić, że cierpliwość wobec Elsnera zaczęła się wyczerpywać. W takiej sytuacji działacze zwykle dochodzą do wniosku, że potrzebny jest nowy impuls, nawet jeśli czasu do końca sezonu nie ma wiele. Cracovia znalazła się w położeniu, w którym nie można już czekać wyłącznie na przełamanie, bo stawka jest zbyt wysoka.
Decyzja może zapaść bardzo szybko
Na ten moment nie wiadomo jeszcze, kiedy klub podejmie ostateczny ruch i czy informacja o rozstaniu ze szkoleniowcem pojawi się natychmiast. Można jednak odnieść wrażenie, że po porażce w Częstochowie sytuacja stała się wyjątkowo poważna. W takich okolicznościach nawet jeden mecz potrafi przesądzić o przyszłości trenera, zwłaszcza gdy wcześniejsze wyniki nie dawały powodów do spokoju.
Dla Cracovii najważniejsze jest teraz jedno: zatrzymać spadkowy trend, zanim będzie za późno. Jeśli klub rzeczywiście zdecyduje się na zmianę na ławce, będzie to sygnał, że przy Kałuży uznano obecny moment za graniczny. A to oznacza, że w Krakowie nie chodzi już o spokojne dokończenie sezonu, lecz o próbę ratowania sytuacji, która zaczęła wymykać się spod kontroli.