Diego Simeone doczekał się wieczoru, który przejdzie do historii jego pracy w Atlético Madryt. Zwycięstwo 2:0 nad Barceloną w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów miało znaczenie nie tylko ze względu na wynik i przybliżenie madrytczyków do awansu. Ten triumf okazał się wyjątkowy także dlatego, że szkoleniowiec Atlético po raz pierwszy wygrał jako trener na Camp Nou, przełamując serię, która ciągnęła się przez całą jego karierę.
Kilka dni wcześniej Barcelona ograła Atlético 2:1 na Metropolitano w spotkaniu ligowym. Dla zespołu z Madrytu tamta porażka nie musiała jednak oznaczać wielkiego ciosu, bo sytuacja w walce o mistrzostwo i tak była dla niego bardzo trudna. Znacznie większy ciężar gatunkowy miało więc środowe starcie w europejskich pucharach, gdzie stawką było zrobienie ważnego kroku w stronę półfinału.
Atlético odpowiedziało w najlepszy możliwy sposób. Drużyna Simeone wygrała 2:0 i to właśnie ten rezultat sprawił, że mecz zapisał się w historii nie tylko klubu, ale również samego trenera. Argentyńczyk wreszcie doczekał się przełamania na stadionie, który przez lata pozostawał dla niego wyjątkowo niegościnny.
Diego Simeone po raz pierwszy wygrał na Camp Nou
Dla Simeone był to już 19. mecz na Camp Nou w roli szkoleniowca. Wcześniejsze statystyki nie wyglądały dla niego korzystnie, bo przed tym spotkaniem zanotował tam siedem remisów i aż 11 porażek. Tak długi brak zwycięstwa sprawiał, że każda kolejna wizyta na tym stadionie była obciążona dodatkowym kontekstem.
Tym razem udało się jednak przełamać niekorzystną passę. Wygrana nad Barceloną w tak ważnym momencie sezonu smakuje tym bardziej wyjątkowo, że przyszła w meczu Ligi Mistrzów, a więc w rozgrywkach, w których margines błędu praktycznie nie istnieje. Simeone nie tylko poprawił pozycję swojej drużyny przed rewanżem, ale też dopisał do swojego dorobku osiągnięcie, na które czekał bardzo długo.
Historyczny wieczór Atlético Madryt w Lidze Mistrzów
Choć Simeone wcześniej już zdołał pokonać Barcelonę na wyjeździe, tamto zwycięstwo nie miało miejsca na Camp Nou. Doszło do niego w 2024 roku na Estadi Olímpic Lluís Companys, gdzie kataloński klub rozgrywał mecze z powodu remontu swojego stadionu. Dlatego dopiero teraz można mówić o prawdziwym przełamaniu na obiekcie Barcelony.
To właśnie ten szczegół nadaje środowemu sukcesowi historyczny wymiar. W karierze trenerskiej Simeone nie brakowało wielkich meczów, trofeów i ważnych zwycięstw, ale Camp Nou przez długi czas pozostawało miejscem, którego nie potrafił zdobyć. Teraz ten brak został wreszcie wykreślony.
Rewanż na Metropolitano zapowiada wielkie emocje
Mimo bardzo dobrego wyniku Atlético nie może jeszcze myśleć o półfinale jak o czymś przesądzonym. Ostateczne rozstrzygnięcie dwumeczu zapadnie w przyszłym tygodniu, gdy oba zespoły spotkają się ponownie na Metropolitano. To właśnie wtedy okaże się, czy madrytczycy wykorzystają przewagę wypracowaną w pierwszym starciu.
Przed rewanżem Atlético czeka jeszcze obowiązek ligowy. W sobotę drużyna zmierzy się z Sevillą, więc Simeone będzie musiał odpowiednio rozłożyć siły i zadbać o to, by zespół utrzymał koncentrację. Po takim zwycięstwie nastroje w Madrycie z pewnością są znakomite, ale najważniejszy krok wciąż pozostaje do wykonania. Jedno już jednak się nie zmieni: Simeone w końcu wygrał na Camp Nou i zrobił to wtedy, gdy jego drużyna potrzebowała tego najbardziej.