Polscy kibice liczyli na solidny start po olimpijskiej przerwie, a tymczasem kwalifikacje do sobotniego konkursu lotów na Kulm okazały się dla Biało-Czerwonych brutalną weryfikacją. Do głównych zawodów awansowało tylko dwóch Polaków – Piotr Żyła i Kamil Stoch – ratując honor drużyny w Austrii.
W piątek 27 lutego rozegrano kwalifikacje w Bad Mitterndorf na mamuciej skoczni Kulm, a już w sobotę 28 lutego najlepsi mieli walczyć o punkty Pucharu Świata. Na liście startowej od początku brakowało Kacpra Tomasiaka, który po świetnych igrzyskach w Predazzo (trzy medale) nie pojawił się w Austrii, bo przygotowuje się do mistrzostw świata juniorów w Lillehammer, startujących 2 marca.
Trzech Polaków poza konkursem i niewiele zabrakło Wąskowi
Najbardziej przykra wiadomość dla kadry jest taka, że o punkty nie powalczą Klemens Joniak, Dawid Kubacki i Paweł Wąsek. Joniak po locie na 181 metrów został sklasyfikowany dopiero na 43. miejscu, co nie dało mu przepustki do konkursu.
Jeszcze słabiej wypadł Kubacki, który uzyskał 169 metrów i zakończył kwalifikacje na 48. pozycji. W jego przypadku różnica do czołówki nie była kwestią jednego detalu, tylko skoku, który po prostu nie spełnił wymagań mamuciej skoczni – tu potrzeba i prędkości, i stabilności w powietrzu.
Dramatyczne 0,1 punktu i szczęście tylko dla dwóch
Najbliżej awansu z grupy odrzuconych był Wąsek. Poleciał 185,5 metra i zajął 41. miejsce, a do wejścia do konkursu zabrakło mu… 0,1 punktu. Na lotach narciarskich to symboliczna różnica – często wynikająca z drobnej korekty w locie, minimalnie gorszego wiatru albo nieco mniej agresywnego wyjścia z progu.
W tej sytuacji ciężar reprezentowania Polski spadł na duet najbardziej doświadczonych zawodników. I choć nie był to pokaz dominacji, to przynajmniej zapewnili obecność Biało-Czerwonych w sobotnich zawodach, gdy inni będą walczyć o cenne punkty w klasyfikacji generalnej.
Żyła najlepszy z Polaków, Stoch zamknął stawkę awansujących
Piotr Żyła potwierdził, że na Kulm czuje się przyzwoicie już od treningów. W kwalifikacjach utrzymał równy poziom, wylądował na 208,5 metra i został sklasyfikowany na 16. miejscu. To wynik, który nie ustawia go w roli faworyta, ale daje realną szansę na solidny występ w konkursie – zwłaszcza jeśli warunki będą stabilne.
Kamil Stoch awansował z dużo niższego pułapu, lecz cel osiągnął. Lot na 196,5 metra dał mu 30. pozycję, czyli ostatnią premiowaną przepustką do sobotnich zawodów. Dla Stocha to może być ważny sygnał: nawet jeśli brakuje jeszcze „tego czegoś” w locie, nadal potrafi dowieźć wynik w granicach awansu.
Embacher wygrywa kwalifikacje, dwóch faworytów wypada z gry
Najlepszy w kwalifikacjach okazał się Stephan Embacher, który sięgnął po zwycięstwo i wysłał jasny komunikat przed konkursem. Jednocześnie już na etapie eliminacji pojawiły się głośne absencje: Anže Lanišek nie wystąpi w konkursie po dyskwalifikacji, a Ren Nikaido w ogóle nie oddał skoku.
Dla Polaków sobota zapowiada się więc jako walka o odbudowę nastrojów po słabym dniu. Skoro w konkursie zostali tylko Żyła i Stoch, margines błędu praktycznie nie istnieje – każdy punkt i każda udana próba będą na wagę złota.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY