AKTUALNOśCI

Ekstraliga może trafić do TVP Sport!

Czy ligowy żużel znów stanie się sportem dla wszystkich, a nie tylko dla abonentów? W środowisku temat wraca jak bumerang, bo stawka jest większa niż jedna umowa: chodzi o zasięg, nowych kibiców i przyszłość dyscypliny. Teraz głos zabrał Michał Sikora, wskazując, kiedy realnie można spodziewać się pierwszych efektów rozmów o meczach w otwartym kanale.

PGE Ekstraliga w telewizji: jak wygląda sytuacja z prawami

Obecnie prawa do pokazywania PGE Ekstraliga są w rękach Canal+. W poprzednim modelu kibice dostawali pakiet transmisji rozłożony między nadawców: część spotkań trafiała do kanałów premium, a pozostałe można było śledzić w Eleven Sports. Coraz częściej mówi się jednak o tym, że w najbliższym okresie całość rozgrywek może zostać w jednym miejscu, co porządkuje ofertę, ale nie rozwiązuje kluczowego problemu: ograniczonego zasięgu.

Wokół ligi pojawiły się sygnały, że część meczów miała niższą oglądalność niż oczekiwano. Wytłumaczenie jest proste: gdy transmisje „schodzą” z podstawowego pakietu do droższych opcji, część widzów odpada, nawet jeśli nadal interesuje się sportem. To uruchomiło znaną od lat debatę — czy dla rozwoju żużla nie jest konieczna regularna obecność w telewizji otwartej, choćby w formule jednego spotkania na kolejkę.

Stanowisko prezesa PZM: mniej paniki, więcej faktów

Szef PZM podkreśla, że nie warto budować narracji o „końcu złotych czasów” tylko na podstawie pojedynczych, słabszych wyników oglądalności. Zwraca uwagę, że zainteresowanie żużlem wciąż potrafi być bardzo wysokie, co potwierdzają wyniki dużych wydarzeń i emisji w innych stacjach. Jako przykład przywoływane są m.in. transmisje Speedway Grand Prix, w tym runda w Vojens, oraz dobre rezultaty uzyskiwane w TTV. Wniosek jest jeden: potencjał nadal istnieje, a kibice nie odwrócili się od dyscypliny — problemem bywa raczej dostępność i sposób dystrybucji.

W środowisku najczęściej wskazuje się TVP Sport jako naturalne miejsce dla żużla „dla wszystkich”. Prezes PZM potwierdza, że temat jest na stole i rozmowy o pokazaniu przynajmniej jednego meczu w otwartym kanale są prowadzone. Jednocześnie jasno zaznacza, że klucz leży po stronie właściciela praw: to nadawca dysponujący pakietem decyduje, czy i w jakiej formule dopuści sublicencję lub współtransmisję. Rola federacji jest w tym układzie bardziej wspierająca — może przekonywać, lobbować i podkreślać korzyści dla dyscypliny, ale nie jest stroną, która „przyciska guzik”.

Kiedy to realne: najbardziej prawdopodobny termin

Najważniejsza informacja dla kibiców jest taka, że szybka zmiana nie wydaje się prawdopodobna. Z perspektywy prezesa PZM scenariusz, w którym ligowy żużel wraca do otwartego okna już w sezonie 2026, ma niewielkie szanse. Dużo bardziej realnie brzmi perspektywa kolejnych lat — a konkretnie okresu od 2027 roku, kiedy ewentualne przetasowania w modelu pokazywania rozgrywek mogłyby zostać wdrożone bez gwałtownego „łamania” obowiązujących ustaleń.

Co dałby jeden mecz w otwartym kanale w każdej kolejce?

Wariant „jedno spotkanie otwarte, reszta w płatnych pakietach” często uznaje się za kompromis. Z jednej strony nie rozmontowuje całej wartości praw telewizyjnych, z drugiej — daje stały, przewidywalny punkt kontaktu dla kibica, który nie ma subskrypcji. Taki mecz buduje zasięg, utrzymuje obecność żużla w mainstreamie i pomaga przyciągać nowych widzów, którzy później mogą sięgnąć po pełną ofertę.

Jeśli więc rozmowy zakończą się porozumieniem, zmiana może okazać się jedną z najważniejszych dla całej ligi — nie dlatego, że od razu odmieni wszystko, ale dlatego, że przywróci żużlowi regularne okno dla masowego odbiorcy.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY