FC Porto zdobyło pierwsze punkty tej edycji Ligi Mistrzów. Wygrana 4:1 z Napoli była możliwa dzięki dwóm bramkom polskich zawodników: Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. Spotkanie było też szczególne dla Oskara Pietuszewskiego, który powrócił na ławkę po kontuzji.
Ważne zwycięstwo dla Porto
Podczas meczu na Estádio do Dragão mistrzowie Portugalii mieli jeszcze zerowy dorobek punktowy w Lidze Mistrzów. Przełamanie przyszło w starciu z Napoli, gdzie poprowadził ich do zwycięstwa Francesco Farioli. Od początku „Smoki” narzuciły swój rytm gry, zmuszając rywala do defensywy.
Pierwszą bramkę objął Jan Bednarek już w 11. minucie meczu. Polak, znakomicie grający głową, wykorzystał dośrodkowanie Gabriego Veigi z rzutu rożnego i umieścił piłkę w siatce, dając Porto prowadzenie.
Napoli wyrównuje przed przerwą
Napoli, pod przewodnictwem Massimiliano Allegriego, zareagowało na stratę bramki i próbowało wyrównać. Chociaż defensywa Porto, dowodzona przez Bednarka i Kiwiora, długo odpierała ataki, to pod koniec pierwszej połowy Scott McTominay doprowadził do remisu po skutecznej akcji zespołu.
Zarejestruj się Zakłady z kursem min. 1,85 obstawiasz bez 12% podatku. Załóż konto już dziś!
Mimo wyrównania, drużyna z Włoch nie zdołała utrzymać tej przewagi. Ich zadowolenie z bramki było punktem zwrotnym, który Porto wykorzystało, odzyskując kontrolę nad grą.
Polacy zapewniają sukces gospodarzom
Po przerwie Porto wróciło na boisko z większą determinacją i po 70 minutach gry ponownie objęło prowadzenie. Gabriel Veiga wykazał się dużą pewnością, pokonując bramkarza Napoli w pojedynku jeden na jeden.
Kilka minut później trybuny eksplodowały z radości po bramce Jakuba Kiwiora, który, podobnie jak Bednarek, zdobył gola głową. Polski duet przyczynił się do ostatecznego wyniku 3:1, przypieczętowując sukces Porto.
Koniec meczu z czerwonym akcentem
Ostatnia część spotkania przyniosła kolejne emocje. Samu Omorodion wykorzystał rzut karny, ustalając wynik na 4:1 dla Porto. Na dodatek Napoli musiało kończyć w dziesiątkę po tym, jak Rafa Marín otrzymał czerwoną kartkę.
Mecz był znakomitym pokazem siły FC Porto. Choć Oskar Pietuszewski pozostał tylko na ławce rezerwowych, jego obecność po kontuzji była zauważalna i dobrze rokuje na przyszłość. Dla polskich kibiców był to wieczór pełen powodów do radości.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY