Sezon 2024/2025 był przełomowy dla Jagiellonii Białystok. Klub z Podlasia nie tylko po raz pierwszy w historii dotarł do ćwierćfinału europejskich rozgrywek, ale również zanotował rekordowy przychód z tytułu udziału w UEFA Europa Conference League. Łączna suma, jaką zainkasowała Jagiellonia, przekroczyła imponujące 10 milionów euro.
Trudne początki w eliminacjach Ligi Mistrzów
Po zdobyciu mistrzostwa Polski drużyna Adriana Siemieńca rozpoczęła swoją przygodę w europejskich pucharach od eliminacji do Ligi Mistrzów. Tam jednak na dzień dobry natrafili na mocniejszych rywali. Mimo że ambicje były wysokie, sami piłkarze i sztab szkoleniowy wiedzieli, że awans do fazy grupowej Champions League graniczy z cudem.
Pierwszą przeszkodą był litewski FK Panevėžys, z którym Jagiellonia poradziła sobie bez większego problemu. Awans dawał pewność dalszego udziału w europejskich pucharach – w najgorszym razie w Lidze Konferencji. W kolejnych rundach rywalami „Jagi” byli norweski FK Bodø/Glimt i Ajax Amsterdam. Oba te starcia zakończyły się niepowodzeniem, przez co białostoczanie trafili do Ligi Konferencji.
Udana kampania w Lidze Konferencji Europy
Choć Liga Konferencji jest trzecim najważniejszym turniejem UEFA, Jagiellonia zaskoczyła wszystkich swoją postawą. Na starcie fazy ligowej pokonała kolejno FC Kopenhagę, mołdawski Petrocub Hîncești oraz norweskie Molde FK. Trzy zwycięstwa z rzędu nie tylko pozwoliły jej objąć prowadzenie w grupie, ale też przyciągnęły uwagę mediów i kibiców z całej Europy.
Następnie forma drużyny nieco spadła. Remisy z NK Celje i Olimpiją Lublana oraz przegrana z FK Mladá Boleslav nie zagroziły jednak awansowi do fazy pucharowej. W play-offach „Żółto-Czerwoni” pokazali charakter – najpierw wyeliminowali FK TSC Bačka Topola, a później po dramatycznym dwumeczu uporali się z belgijskim Cercle Brugge.
Koniec marzeń w ćwierćfinale przeciwko Betisowi
W ćwierćfinale Jagiellonia trafiła na hiszpański Betis Sewilla. Początkowo Hiszpanie podchodzili do rozgrywek Ligi Konferencji z dystansem, ale z biegiem czasu zaczęli traktować je poważnie. Niestety dla polskiej ekipy, zespół z Andaluzji był już na tym etapie zdecydowanie lepiej zorganizowany i ostatecznie to on zapewnił sobie awans do półfinału.
Pomimo odpadnięcia, Jagiellonia może mówić o dużym sukcesie – zarówno sportowym, jak i finansowym.
Rekordowe wpływy z europejskich rozgrywek
Dzięki udanej kampanii na arenie międzynarodowej, Jagiellonia Białystok wzbogaciła się o 10,078 miliona euro. To najwyższy wynik w historii klubu, a także rekord, jeśli chodzi o pojedynczy sezon polskiego zespołu w Lidze Konferencji Europy.
Największą część tej kwoty – dokładnie 8,548 miliona euro – stanowią premie za wyniki sportowe. UEFA nagradza każdą wygraną i remis w fazie grupowej oraz kolejne awanse do dalszych etapów, co w przypadku Jagiellonii miało ogromne znaczenie.
Dodatkowo klub otrzymał 1,37 miliona euro z tzw. „market pool”, czyli funduszu dzielonego między zespoły z danego kraju uczestniczące w rozgrywkach. Symboliczne, ale również liczące się 160 tysięcy euro pochodzi z tytułu pozycji w rankingu historycznym UEFA.
Jak Jagiellonia wypadła na tle innych polskich klubów?
Sezon 2024/2025 był ogólnie udany dla polskich zespołów, ale to Jagiellonia zdecydowanie zdominowała finansowe zestawienie. Oto jak wygląda klasyfikacja zarobków polskich klubów w europejskich pucharach:
-
Jagiellonia Białystok – 10,078 miliona euro
-
Legia Warszawa – 8,772 miliona euro
-
Wisła Kraków – 1,71 miliona euro
-
Śląsk Wrocław – 0,9 miliona euro
Wyraźnie widać, że drużyna z Białegostoku zdystansowała krajowych rywali nie tylko na boisku, ale także w kwestii przychodów. Tegoroczna kampania pokazała, że Jagiellonia potrafi rywalizować z uznanymi markami europejskimi. Sukces finansowy może stać się punktem wyjścia do dalszego rozwoju – inwestycji w infrastrukturę, akademię oraz wzmocnień kadry. Jeśli klub z Podlasia zdoła utrzymać poziom sportowy i kontynuować stabilną politykę, kolejne sezony mogą przynieść jeszcze większe emocje.