Wybory prezydenckie w Realu Madryt nabierają coraz bardziej widowiskowego charakteru. Florentino Pérez zapowiedział powrót José Mourinho, a Enrique Riquelme odpowiedział obietnicą sprowadzenia Erlinga Haalanda i Rodriego. Problem w tym, że otoczenie norweskiego napastnika szybko zdementowało te rewelacje.
Enrique Riquelme obiecuje wielki transfer
Rywalizacja o fotel prezydenta Realu Madryt weszła w decydującą fazę. Florentino Pérez, który walczy o kolejną kadencję, wcześniej zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa trenerem „Królewskich” zostanie José Mourinho. Portugalczyk pojawił się nawet w krótkim materiale promocyjnym, co można traktować jako jasny sygnał dotyczący planów obecnego prezesa.
Kontrkandydat Péreza, Enrique Riquelme, również postanowił zagrać mocną kartą. Występując w programie „El Hormiguero”, ogłosił, że po ewentualnej wygranej będzie chciał sprowadzić do Realu Madryt Erlinga Haalanda oraz Rodriego.
Haaland i Rodri na liście życzeń Riquelme
Riquelme przekonywał, że zrobi wszystko, by doprowadzić do tych transferów. W przypadku Rodriego zaznaczył, że pomocnik ma kontrakt z Manchesterem City i należy to uszanować, ale po wyborach można byłoby rozpocząć rozmowy z klubem oraz agentem zawodnika.
Przy Haalandzie poszedł jeszcze dalej. Stwierdził, że sytuacja Norwega jest inna, ponieważ w jego umowie ma znajdować się klauzula, a piłkarz miałby chcieć przenieść się do Realu. Taka deklaracja natychmiast wywołała duże poruszenie, bo mowa o jednym z najgłośniejszych nazwisk w światowym futbolu.
Otoczenie Haalanda szybko reaguje
Problem polega na tym, że Riquelme nie przedstawił żadnej umowy przedwstępnej ani oświadczenia zawodnika. Pokazał jedynie akt notarialny, który ma zobowiązywać go do spełnienia wyborczych obietnic. To bardziej element kampanii niż konkret transferowy.
Reakcja otoczenia Haalanda była błyskawiczna. Alf-Inge Haaland oraz Rafaela Pimenta przekazali, że cała historia jest zabawna, ale nieprawdziwa. Jednocześnie życzyli powodzenia obu kandydatom w wyborach do władz Realu Madryt.
Pérez odpowiada Mourinho
Cała sytuacja tylko podgrzała atmosferę wokół wyborów. Z jednej strony Pérez przedstawił powrót Mourinho jako bardzo realny plan sportowy. Z drugiej Riquelme postawił na obietnicę transferów, które brzmią spektakularnie, ale na ten moment nie mają potwierdzenia po stronie najważniejszych zainteresowanych.
Symboliczne było też to, że zaraz po wystąpieniu Riquelme w programie wyemitowano materiał wspierający Péreza, właśnie z Mourinho w roli głównej. Kampania wyborcza Realu zaczęła więc przypominać starcie dużych nazwisk, mocnych deklaracji i efektownych gestów.
Wybory w Realu z coraz większym napięciem
Do rozstrzygnięcia wyborów pozostało niewiele czasu, a obaj kandydaci próbują przekonać socios, że to ich projekt gwarantuje klubowi przyszłość na najwyższym poziomie. Pérez stawia na znane nazwisko trenerskie i kontynuację władzy, Riquelme próbuje przyciągnąć uwagę wizją transferów Haalanda oraz Rodriego.
Na razie więcej konkretów stoi po stronie zapowiedzi dotyczącej Mourinho. Historia z Haalandem została szybko podważona przez ludzi reprezentujących napastnika, dlatego trudno traktować ją jako coś więcej niż efektowny chwyt wyborczy. W Madrycie takie gesty potrafią jednak rozpalić wyobraźnię, a tegoroczna kampania pokazuje, że emocji do samego końca nie zabraknie.