Puchar Polski wchodzi w decydującą fazę, a po skompletowaniu półfinalistów zaczyna się drugi wyścig, który kibice śledzą równie uważnie jak same mecze: walka o koronę króla strzelców. Po ćwierćfinałach na czele klasyfikacji są Bartosz Nowak z GKS-u Katowice oraz Valērijs Šabala z Chojniczanki Chojnice. Obaj mają po pięć trafień, ale ich sytuacja jest zupełnie inna — jeden wciąż może poprawiać wynik, drugi już nie.
Ostatnie dni przyniosły rozstrzygnięcia w czterech ćwierćfinałach i domknęły skład najlepszej czwórki. Awans do półfinału zapewnili sobie GKS Katowice, Zawisza Bydgoszcz oraz Górnik Zabrze, a w czwartek do tego grona dołączył Raków Częstochowa.
Raków dopiął awans po dogrywce, a Brunes znów trafił
W meczu z trzecioligową Avią Świdnik Raków objął prowadzenie po bramce Jonatana Brauta Brunesa i długo wyglądało na to, że to wystarczy do spokojnego domknięcia awansu. Gospodarze doprowadzili jednak do dogrywki trafieniem Dominika Zawadzkiego w końcówce regulaminowego czasu gry, co tylko potwierdziło, jak zdradliwy potrafi być puchar.
W dodatkowych minutach decydujący cios zadał Ariel Mosór. Raków wygrał 2:1 i zameldował się w półfinale, a Brunes — dzięki kolejnemu golowi — zbliżył się do liderów strzelców.
Dwóch liderów, ale tylko jeden z nich może jeszcze podkręcić liczby
Po ćwierćfinałach klasyfikacji strzelców przewodzą dwa nazwiska: Bartosz Nowak oraz Valērijs Šabala. Istotny szczegół jest jednak taki, że Nowak — jako piłkarz GKS-u Katowice — wciąż ma przed sobą półfinał (a być może i finał), więc nadal może budować przewagę.
Šabala, mimo że powiększył dorobek w ćwierćfinale, nie będzie miał już na to szansy, bo jego Chojniczanka Chojnice odpadła z rozgrywek. To sprawia, że Łotysz może utrzymać prowadzenie tylko wtedy, jeśli rywale nie będą w stanie go wyprzedzić w ostatnich dwóch krokach turnieju.
Brunes czai się tuż za plecami – i ma realną ścieżkę do przeskoczenia liderów
Największe zagrożenie dla obecnego układu na szczycie stanowi Jonatan Braut Brunes. Napastnik Rakowa ma już cztery trafienia, a więc tylko jedno mniej niż liderzy. Biorąc pod uwagę, że jego zespół jest w grze o trofeum, Norweg ma idealne warunki, by powalczyć o tytuł króla strzelców na ostatniej prostej.
Dla Nowaka to jasny sygnał: przewaga na papierze jest, ale presja rośnie, bo jeden udany mecz rywala może zmienić układ tabeli.
Kto jeszcze liczy się w walce o króla strzelców przed półfinałami
Za ścisłą czołówką znajduje się grupa zawodników z trzema golami. Z tego grona nie wszyscy są już „w grze” o dalsze poprawianie dorobku, bo część ich zespołów odpadła wcześniej. Wciąż realnie mogą jednak naciskać ci, którzy pozostali w turnieju.
Wśród tych, którzy nadal mają szansę strzelać w półfinale, są Filip Kozłowski z Zawiszy Bydgoszcz oraz Iłła Szkuryn z GKS-u Katowice. To właśnie oni mogą spróbować wykorzystać moment, jeśli liderzy zaliczą „suchy” mecz.
Klasyfikacja strzelców Pucharu Polski 2025/2026 przed półfinałami
5 goli:
-
Bartosz Nowak (GKS Katowice)
-
Valērijs Šabala (Chojniczanka Chojnice)
4 gole:
-
Jonatan Braut Brunes (Raków Częstochowa)
3 gole:
-
Dawid Kort (Świt Szczecin)
-
Filip Kozłowski (Zawisza Bydgoszcz)
-
Iłla Szkuryn (GKS Katowice)
-
Kamil Wojtyra (Polonia Bytom)
Półfinały rozstrzygną nie tylko finalistów, ale i strzelecką walkę
Od teraz każdy gol waży podwójnie: przybliża do finału i jednocześnie może przewrócić klasyfikację strzelców. Szczególnie ciekawie wygląda pojedynek Nowaka z Brunesem, bo obaj są wciąż na placu boju, a ich zespoły mają realne szanse na końcowy triumf.
Puchar Polski często pisze historie, w których o wszystkim decyduje jedna akcja. W tym sezonie może być podobnie — z tą różnicą, że jedna bramka może jednocześnie dać awans i koronę króla strzelców.