Mbaye Ndiaye może być jednym z najgłośniejszych bohaterów letniego okna w Motorze Lublin. Senegalczyk ma za sobą najlepszy sezon w karierze, a jego forma nie przeszła bez echa. Skrzydłowy przyznał, że pojawiają się konkretne propozycje, a on czuje, że nadszedł moment, by sprawdzić się w znacznie mocniejszej lidze.
Mbaye Ndiaye coraz bliżej odejścia z Motoru Lublin?
Motor Lublin już na początku marca zabezpieczył swoją sytuację, korzystając z klauzuli przedłużenia kontraktu Mbaye Ndiaye. Dzięki temu umowa Senegalczyka obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku. Na papierze klub ma więc mocną pozycję negocjacyjną, ale coraz więcej wskazuje na to, że piłkarz nie zostanie w Lublinie aż do końca kontraktu. Sam zawodnik otwarcie sugeruje, że jest gotowy na kolejny krok.
Ndiaye ma za sobą bardzo udane rozgrywki, choć przez kilka miesięcy zmagał się z urazem. W Ekstraklasie wystąpił 24 razy, zdobył osiem bramek i zanotował dwie asysty. To najlepszy sezon w jego karierze i jednocześnie moment, który naturalnie zwiększył zainteresowanie na rynku. Motor może więc stanąć przed trudną decyzją: zatrzymać jednego z liderów czy pozwolić mu odejść, jeśli pojawi się oferta odpowiadająca ambicjom zawodnika i oczekiwaniom klubu.
Obietnica władz Motoru może mieć duże znaczenie
Ndiaye w rozmowie z TVP Sport podkreślił, że przedłużenie umowy nie było jego samodzielną decyzją, lecz efektem zapisu, z którego skorzystał klub. Jednocześnie zaznaczył, że czuje się w Motorze bardzo dobrze i utożsamia się z lubelską drużyną. Nie ukrywa jednak, że przy podpisywaniu kontraktu ważna była dla niego obietnica ze strony prezesa oraz trenera. Mieli zapewnić go, że jeśli pojawi się satysfakcjonująca oferta z jednej z topowych europejskich lig, klub nie będzie blokował transferu.
To stawia sprawę w ciekawym świetle. Motor ma ważny kontrakt i może oczekiwać odpowiednich pieniędzy, ale jednocześnie zawodnik przypomina o wcześniejszych ustaleniach. Ndiaye podkreśla, że gra w Lublinie już od dwóch i pół roku i uważa, że zasłużył na szansę w silniejszym otoczeniu. Jego argumentem jest także reprezentacja Senegalu. Skrzydłowy marzy o mocniejszym zakotwiczeniu w kadrze, a do tego potrzebuje regularnej gry na poziomie porównywalnym z ligami, w których występują inni reprezentanci kraju.
Konkretne oferty już są na stole
Najważniejsza informacja dotyczy tego, że zainteresowanie nie jest wyłącznie teoretyczne. Ndiaye przyznał, że zaczęły pojawiać się konkretne oferty. Nie wskazał klubów ani lig, ale jasno dał do zrozumienia, że mowa o kierunkach, które mogłyby pomóc mu w rozwoju i zwiększyć jego szanse na arenie międzynarodowej. Dla Motoru oznacza to, że temat odejścia skrzydłowego może szybko nabrać tempa po otwarciu okna transferowego.
Senegalczyk trafił do Motoru w styczniu 2024 roku z Teungueth FC. Od tego czasu rozegrał dla lubelskiego klubu 66 meczów, zdobył 14 bramek i dołożył trzy asysty. Jego rozwój był widoczny szczególnie w ostatnim sezonie, gdy stał się jednym z najważniejszych piłkarzy w ofensywie zespołu prowadzonego przez Mateusza Stolarskiego. Szybkość, odwaga w pojedynkach i liczby sprawiły, że zainteresowanie mocniejszych klubów przestało być zaskoczeniem.
Motor Lublin może przejść duże zmiany
Ewentualne odejście Ndiaye byłoby dla Motoru poważnym osłabieniem. Skrzydłowy nie tylko dawał drużynie gole i asysty, lecz także zmuszał rywali do cofania się oraz tworzył przestrzeń dla partnerów. Takich zawodników trudno zastąpić, zwłaszcza gdy są w najlepszym momencie kariery i mają już za sobą udany sezon w Ekstraklasie.
W Lublinie szykuje się jednak okres większych zmian, bo Ndiaye nie jest jedynym piłkarzem, którego przyszłość pozostaje niepewna. Klub będzie musiał pogodzić ambicje sportowe z realiami rynku transferowego. Jeśli za Senegalczyka wpłynie oferta z mocnej ligi i będzie korzystna finansowo, Motor znajdzie się pod presją decyzji. Sam zawodnik wysłał jasny sygnał: szanuje klub, ale chce sprawdzić, czy jest gotowy na poziom, o którym marzył od dawna.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY